Dlaczego zrezygnowałam z udziału w See Bloggers

Dlaczego zrezygnowałam z udziału w See Bloggers

Dlaczego zrezygnowałam z udziału w See Bloggers

Do udziału w tegorocznej, jubileuszowej edycji festiwalu blogerów w Gdyni przygotowywałam się przez jakieś dwa miesiące. Już na początku czerwca, po otrzymaniu potwierdzenia mojego uczestnictwa w tym wydarzeniu, zarezerwowałam na trzy noce uroczy pensjonat niedaleko plaży. Jednak w spotkaniu praktycznie rzecz biorąc nie wzięłam udziału. Dlaczego? Zaraz Ci o tym opowiem.

Nieplanowane spotkanie

W podróż do Trójmiasta wybrałam się wraz z moim mężem. W piątkowe popołudnie Gdynia powitała nas ulewnym deszczem oraz dość niską temperaturą. W pierwszej chwili poczułam rozczarowanie. Jednak w końcu postanowiłam nie poddawać się smutnemu nastrojowi i zaczekać, co ten dzień jeszcze dobrego przyniesie. Moja cierpliwość oraz pozytywne nastawienie zostały nagrodzone. Około 19:00 wypogodziło się, więc mogłam wraz z Marcinem udać się na wieczorny spacer pobliską promenadą wprost do gdyńskiego portu. Wprawdzie założenie białych tenisówek zaraz po ulewie, kiedy to chodniki tonęły w kałużach i błocie nie było może najlepszym pomysłem, ale co tam. Taki drobiazg nie mógł zepsuć mi nastroju.

W sobotni poranek obudziło mnie przecudne słońce. Zaraz po śniadaniu, w świetnym nastroju, ruszyłam w kierunku Pomorskiego Parku Technologicznego, gdzie miał odbyć się zjazd blogerów. Na miejsce odprowadził mnie mój mąż, który służył mi jako wsparcie duchowe. Trochę przerażają mnie takie wielkie zgromadzenia oraz perspektywa spotkania mnóstwa nieznajomych ludzi, więc cieszyłam się, że jest ze mną. Niestety musieliśmy rozstać się przy wejściu do budynku. Marcin ruszył w kierunku dworca kolejki SKM, ponieważ planował zwiedzić Sopot. Natomiast ja poszłam się zarejestrować i odebrać mój identyfikator.

Następnie ruszyłam w kierunku sali, w której lada moment miało rozpocząć się pierwsze, otwarte dla wszystkich spotkanie z twórcą internetowym. W innych salach w tym czasie odbywały się zamknięte warsztaty, na które trzeba było wcześniej zaklepać sobie miejsce. Oczywiście kiedy była ku temu okazja, to ja tak długo rozmyślałam, które szkolenia wybrać, że udało mi się w końcu załapać tylko na dwa i to takie, których nie brałam wcześniej pod uwagę.  Jedno półgodzinne w sobotę popołudniu, a drugie dopiero w niedzielę.  Te najbardziej atrakcyjne rozeszły się w kilka minut, jak świeże bułeczki w sobotni poranek. Także takim sposobem trafiłam na spotkanie, którego nie było na liście moich priorytetów. Przez kilkadziesiąt minut przysłuchiwałam się Piotrowi Buckiemu, który opowiadał o tym jak czerpie inspirację do swoich wpisów z codziennych, pozornie błahych wydarzeń, a także jak to robi, że pisze regularnie co dwa dni. Muszę przyznać, że akurat ta informacja bardzo mnie zaciekawiła.

Dlaczego zrezygnowałam z udziału w See Bloggers

Dlaczego zrezygnowałam z udziału w See Bloggers

Dlaczego zrezygnowałam z udziału w See Bloggers

W międzyczasie Marcin przesłał mi kilka przecudnych zdjęć, które zdążył już zrobić spacerując sobie po sopockim molo oraz deptaku. Kiedy wykład Piotra się skończył, a ja podczas przerwy siedziałam sama w ciemnej sali przypominającej kinową, w ten piękny słoneczny wakacyjny poranek i przeglądałam fotki, zaczęłam zastanawiać się, co ja w ogóle robię w tym miejscu.  Pomimo, że prezentacja była dość ciekawa, to na pewno w żaden znaczący sposób nie wpłynie ona na jakość, czy rozwój mojego bloga. Myślę, że jedyną wymierną korzyść odniósł Piotr Bucki, ponieważ jeszcze podczas trwania wystąpienia wyszukałam w Internecie jego stronę. Wieczorem do poduszki przeczytałam sobie kilka artykułów. Piotr jest niezmiernie  intrygującą osobą, a jego artykuły są wciągające i przede wszystkim bardzo pomysłowe. W przyszłości na pewno wrócę po więcej. Także można powiedzieć, że tego dnia Bucki pozyskał nową czytelniczkę:).

Sławny lub kto woli niesławny po aferze z wywiadem u Ellen DeGeneres Łukasz Jakóbiak, to kolejna osoba, która miała wystąpić po przerwie. Z tego co pamiętam miał opowiadać o tym jak przeprowadzać ciekawy wywiad. Stwierdziłam, że ten temat w ogóle mnie nie interesuje, ponieważ nie przepadam za taką formą wpisów, zatem nie planuję stosować jej na swoim blogu. Pomyślałam sobie, że tę kolejną godzinę o wiele bardziej wolałabym spędzić z moim mężem na wspólnym zwiedzaniu Trójmiasta niż na słuchaniu Jakóbiaka. A w związku z tym, że jestem mistrzynią szybkich, spontanicznych decyzji, to postanowiłam nie marnować ani jednej minuty więcej. Wstałam, wzięłam mój plecak i szybciutko poszłam na najbliższy dworzec kolejki SKM. Czekając na pociąg napisałam do męża, żeby za pół godziny czekał na mnie na dworcu głównym w Gdańsku.

Komu spodoba się See Bloggers

Sądząc po tym, co zobaczyłam przez pierwszą godzinę festiwalu See Bloggers, to wydaje mi się, że była to znakomicie zaplanowana i zorganizowana impreza.  Moim zdaniem jest to wydarzenie odpowiednie dla osób, które są towarzyskie, chcą spotkać się z ludźmi, których znają z sieci, a także nawiązać nowe znajomości. Na pewno przypadnie do gustu miłośnikom zatłoczonych miejsc, uwielbiającym otrzymywać darmowe gadżety reklamowe. Jest to też świetna okazja na spotkanie się z przedstawicielami różnych firm, z którymi przy odrobinie szczęścia można nawiązać współpracę. Jestem na prawdę bardzo ciekawa ilu osobom rzeczywiście się to w tym roku udało. Poza tym można też wziąć udział w krótkich 30-90 minutowych wykładach oraz warsztatach, które moim zdaniem będą raczej rozrywką i ciekawostką niż okazją do nauczenia się czegoś konkretnego. Czy Twoim zdaniem jest możliwe, aby w pół godziny posiąść wiedzę niezbędną do na przykład wykreowania swojego wizerunku? Nie sądzę.

Jeśli natomiast jesteś tak jak ja introwertykiem, który nie czuje się zbyt pewnie w tłoku poznając duże ilości nowych ludzi, stawiasz raczej na rozwój własnych produktów i usług, a także masz w nosie darmowe próbki, to raczej nie jest to miejsce dla Ciebie. Przyznaję, że stanowczo wolę kameralne szkolenia, takie jak to, w którym brałam udział w maju. Przez kilka godzin intensywnej pracy i burzy mózgu z pozostałymi kursantami na prawdę można nauczyć się czegoś konkretnego i pożytecznego. Poza tym w małej grupie łatwiej jest nawiązać wartościowe znajomości, a potem regularnie je pielęgnować.

Wyprawa na koniec Polski

Dlaczego zrezygnowałam z udziału w See Bloggers

Dlaczego zrezygnowałam z udziału w See Bloggers

Także pomimo licznych plusów tego popularnego zjazdu blogerów,  ani przez chwilę nie żałowałam decyzji o zrezygnowaniu z uczestnictwa w nim. Dlaczego? Ponieważ już dawno nie spędziłam tak fantastycznego, długiego weekendu z moim mężem! W sobotę do późnego popołudnia zwiedzaliśmy Gdańsk, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. W nieskończoność przechadzaliśmy się tam i z powrotem malowniczymi uliczkami starego miasta. Dreptaliśmy Targiem Rybnym wzdłuż rzeki podziwiając odnowione budynki, a także wizualizację zagospodarowania wyspy Ołowianki. W końcu zmęczeni wielogodzinnym chodzeniem skusiliśmy się na pyszną rybę z pieca w Tawernie Dominikańskiej. Byłam w tak doskonałym nastroju, że dałam się nawet wyciągnąć Marcinowi do Muzeum Wojny, co w normalnych warunkach byłoby niemożliwe, ponieważ nie znoszę tego typu miejsc. Całe szczęście niezbyt mu się tam podobało i po 30 minutach wyszliśmy. Natomiast wieczorem, po powrocie do Gdyni,  ponownie wybraliśmy się na spacer po pobliskiej promenadzie oraz porcie. Ta przechadzka zainspirowała nas do kolejnej wyprawy.

Zatem w niedzielę zamiast na drugi dzień See Bloggers, z samego rana wybraliśmy się do portu, żeby popłynąć katamaranem na pobliski Hel. Zawsze marzyłam, żeby odwiedzić to miejsce i na własne oczy przekonać się jak to jest kiedy widzi się morze po obu stronach lądu. Musze przyznać, że jest to niesamowite wrażenie! Ten półwysep tak nas zauroczył, że następnego dnia jadąc już do Szczecina spontanicznie stwierdziliśmy, że szkoda nam wracać i jeszcze raz pojechaliśmy na Hel tym razem samochodem. Przejechaliśmy go wzdłuż. W końcu zatrzymaliśmy się w miejscowości Hel na samym końcu półwyspu. Poszliśmy na przepysznego dorsza bałtyckiego z grilla, a następnie wynajęliśmy rowery i pojechaliśmy oglądać rozległe dzikie helskie plaże. Ten wyjazd tak mi się podobał, że wkrótce planujemy ponowna wizytę w Trójmieście. Teraz już wiesz dlaczego zrezygnowałam z udziału w See Bloggers.

A co Ty sadzisz o tego typu imprezach jak See Bloggers?

  • Szczerze? Też nie lubię takich zatłoczonych imprez, ale to dobrze, bo i ze względu na moją chorobę muszę takich zatłoczonych miejsc unikać a jakbym takie imprezy uwielbiała, to pewnie by mnie szlak trafiał, że nie mogę być 😀 a tak, to mam spokój 😉 Uważam, że dobrze zrobiłaś zwiedzając trójmiasto zamiast siedzieć tam bez sensu 😉 Gratuluję :*

    • Małgosia, to mnie pocieszyłaś :). Powiem Ci, że po powrocie miałam trochę kaca moralnego, że zaprzepaściłam taką okazję, ale co tam. Może uda się za rok lub wybiorę się na inna blog konferencję na przykład do Gdańska lub Poznania ;).

  • Nie rejestrowałam się na See Bloggers, ponieważ w tym roku termin konferencji kolidował z naszym rodzinnym urlopem, ale mogę się wypowiedzieć na przykładzie Blog Conference Poznań, w której brałam udział. Niby też duże wykłady i półgodzinne-godzinne warsztaty/prelekcje, ale nauczyłam się tam o blogowaniu bardzo dużo. Z każdego ze spotkań wyniosłam jakąś inspirację, może nie na rewolucję, ale na ewolucję 🙂 Tam też było tak, że miejsca na warsztaty rozeszły się jak świeże bułeczki, ale koniec końców na każde oprócz jednych kulinarnych można było się dostać. Z pewnością wybiorę się do Poznania też za rok, natomiast na See Bloggers również, o ile znowu nie będziemy na wakacjach.

    Tak sobie myślę teraz, że organizatorzy rzeczywiście mogliby zastanowić się nad przeniesieniem tej konferencji na inną porę roku… Lato i morze nie sprzyjają siedzeniu w ciemnej sali wykładowej 🙂 Wiec w sumie nie dziwię się, że postawiłaś na relaks na świeżym powietrzu.

    • Dokładnie! Myślę, że listopad lub marzec były by znakomite :). To są chyba najpaskudniejsze miesiące nad morzem, więc nic by nie rozpraszało uwagi i można by skupić się wtedy na blogowaniu. Ja dodatkowo w wakacje zawsze przechodzę kryzys blogowy, także wszystko było na nie ;).

  • Piotr Bucki to ciekawa postać, muszę znowu zajrzeć na jego stronę, bo dawno tam nie byłam. W sumie to chyba dobrze, że zamiast siedzieć i nudzić się i męczyć na wykładzie, który Cię nie interesuje, nacieszyłaś się widokami i towarzystwem męża. Ja na See Bloggers się nie wybierałam, bo zbyt daleko, a poza tym stwierdziłam, że nie jest mi potrzebne takie spotkanie. Zdjęcia są piękne i widoki również.

    • Kasiu, myślę że do tego typu spotkań trzeba mieć odpowiednia osobowość. Być totalnym ekstrawertykiem :). Ja sobie bardzo cenię ciszę i spokój w kameralnym gronie, także średnio się tam czułam, ale Trójmiasto pokochałam całym sercem. Został mi jeszcze cały Sopot do zwiedzenia, także może w przyszłym roku również zapiszę się na SB, aby mieć pretekst, żeby zwiedzić Sopot ;).

  • W tym roku nie mogłam się zarejestrować, bo termin kolidował z naszymi wakacjami. Może za rok sprawdzę jak tam jest:)

    • Nie wykluczam, że za rok zrobię drugie podejście ;).

  • Śledziłem wydarzenie i chciałem kiedyś w końcu wziąć udział w takim spotkaniu. Zasiałaś ziarno niepewności czy na pewno będzie to miejsce dla mnie. Ale nie byłbym sobą, gdybym nie spróbował tego na własnej skórze. Faktycznie szkoda że termin przypada latem, to co Ciebie zachwyciło w 3mieście może nie być do końca dla mnie o takiej porze roku ale faktycznie, to fajne miejsca. Hel czeka na przejazd rowerowy ale to już chyba w przyszłym roku..

    • Dokładnie, każdy powinien choć raz spróbować takiego doświadczenia, żeby na własnej skórze się przekonać, czy mu pasuje, czy nie. Jestem przekonana, że większość uczestników była bardzo zadowolona. Również mam na przyszły rok w planie rowerowe szaleństwo na Helu :).

  • A ja zwyczajnie zapomniałam wysłać zgłoszenie…

  • Ważne, że jesteś usatysfakcjonowana z podjętej decyzji 🙂 Chyba trudno byłoby mi się odnaleźć na dużych spotkaniach blogowych. Więc może dlatego nigdy nawet nie szukałam sposobności do pojawienia się na nich?

    • Sylwia, jest ciężko. Niektórzy w tłumie czuja się jak ryba w wodzie. Ja jestem oszołomiona, nie wiem gdzie iść, w która stronę się obrócić i nie mogę pozbierać myśli :).

      • Często bywa, że te „ryby” gorzej radzą sobie podczas intymnej rozmowy face to face. Jeśli to może być dla Ciebie jakimś pocieszeniem 😉

  • Ja jesli bym miala tylko okazje napewno bym z niej skorzystala:))

    • No proszę :). To mam nadzieję, że w przyszłym roku będziesz mieć taka okazję i z niej skorzystasz :).

  • Nie ciągnie mnie do takich spotkań, może dlatego, że w życiu zawodowym zorganizowałam już tyle konferencji, że mam ich przesyt. 😉
    Bookendorfina

    • Tak to zwykle bywa, że jak się ma czegoś w nadmiarze, to już tak nie cieszy ;).

  • I dlatego organizatorzy innego spotkania – Blog Forum Gdańsk – w przypadku rezygnacji z udziału w wydarzeniu pobierają opłatę. Tak stanowi regulamin. Bo na to miejsce są osoby chętne, które skorzystałyby z pełnych dwóch dni gdyby mogły, gdyby dostały swój bilet 🙂

    • Ja na BFG wogóle się nie zapisywałam, ale podobno ciężko się tam dostać.

      • Nie za bardzo rozumiem, co chcesz przez to powiedzieć? Ja się zapisywałam, ale nie dostałam. To nie ma najmniejszego znaczenia. Konferencje są darmowe z pozoru – kogoś kosztowały kupę ciężkiej pracy, czasu
        odmówionego rodzinie, negocjacji z partnerami i sponsorami.

        • No właśnie to, że nie każdy może się ta dostać. I ja to rozumiem skoro jest ograniczona liczba miejsc. Zastanawiałam się tylko według jakiego kryterium przyjmują blogerów,vlogerów. Może chodzi o liczbę użytkowników…

          • Ale przecież czy na BCP czy na See jest to samo – ograniczona liczba biletów i nie każdy może wejść ot tak tylko musi być zarejestrowany. Organizatorzy konferencji zrobili w tym roku ukłon w stronę uczestników zwiększając znacznie liczbę miejsc.

          • Kryteria przyjęcia na BFG są podane w regulaminie.

        • Bo w życiu nic nie ma za darmo 😉

      • Z BFG, a nawet z BCP taki numer by nie przeszedł. Odpisuję na temat.

    • Zgadzam się z Agnieszką. To trochę nie fair zagranie Aniu w stosunku do organizatorów i ludzi, którzy nie dostali się na wydarzenie.
      Jadąc, a nawet zapisując się na taką imprezę wiemy jak ona wygląda i czego mniej więcej możemy się po niej spodziewać.
      Rozumiem, że Twoja decyzja była spontaniczna, nie mniej jednak podęłaś ją po zaledwie jednym wykładzie, a festiwal trwał 2 dni i działo się na nim sporo ciekawych rzeczy.
      Na przyszłość warto pomyśleć o wzięciu urlopu przed lub po konferencji, chociażby, żeby uszanować czyjąć pracę 😉

      • Może Ania nie wiedziała jak wygląda taka impreza bo była na niej pierwszy raz.

        • Ania „siedzi” w blogosferze już od dawna, relacji z See Bloggers było po drodze setki, na stronie SB są podane informacje, a i z grup na FB również można czerpać wiedzę nt temat. Znając Anię (nie osobiście, ale poprzez jej pracę, którą cenię) nie podejrzewam, że jechała kompletnie zielona. Jechała jako doświadczony bloger 😉

          • Spoko, nie odbieram tego jako czepianie się :). Każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie na ten temat. W każdym razie moje powakacyjne postanowienie jest takie, żeby popracować nad tym, aby w przyszłości tak łatwo nie odpuszczać. I nie chodzi mi tylko o blog konferencje, ale również o inne aspekty życia, ponieważ niestety ostatnio u mnie ta sfera życia trochę kuleje.

          • Spoko Aniu, najważniejsze, że masz tego świadomość. Każdy z nas na różnych etapach życia miewał różne chwile i bardzo dziwne byłoby, gdybyśmy nie popełniali błędów, nie mieli żadnych wątpliwości czy przemyśleń. Piszę ogólnie, nie w odniesieniu do SB.

      • Ten urlop przed konferencją, to dobry pomysł. I myślę, że następnym razem nie zabiorę ze sobą męża, żeby mnie nie kusił ;).

        A tak poważnie mówiąc, to napisałam ten tekst w lekkim tonie i trochę z przymrużeniem oka. Jednak prawda jest taka, że mam trochę kaca moralnego, że postąpiłam w taki sposób. Na spotkaniu było kilka osób, które chciałam spotkać i rzeczywiście czasem warto jednak trochę dłużej poczekać i dać komuś lub czemuś szansę. jednak stało się tak jak się stało. Mam po prostu nauczkę na przyszłość. Postanowiłam, że będę brać udział w kameralnych, płatnych szkoleniach blogowych. Na taką konferencję już się raczej nie skuszę, a jak już, to nie wakacje ;).

        • Ja w tym roku zrobiłam po raz pierwszy tak, że nad morze pojechałam już w środę i zostałam na w sumie 11 dni (czego nie planowałam). Wyjazd zorganizowała mi przyjaciółka wszystko załatwiając jako niespodziankę, więc nie wiedziałam czego się spodziewać. Na wszelki wypadek poza dziećmi i psem wzięłam też komputer z pracą 🙂 Ania wiedziała jedynie, że musi uwzględnić mój weekend na See Bloggers i zaproponowała nawet, że zajmie się moimi dziećmi i psem podczas mojej nieobecności. Tak właśnie zrobiłyśmy, więc prawie ze spokojną głową (bo jednak trochę się martwiłam o moje energiczne „maluchy”) opuściłam je na sobotę i niedzielę i pojechałam na festiwal.
          Szkoda, że się nie spotkałysmy w Gdyni.

    • O i to jest rozwiązanie, które na pewno sprawdziłoby się u mnie!

  • Aniu, jak Tobie lepiej było z mężem na mieście to dobrze zrobiłaś. Pewnie masz fajnego męża jesli tak wam razem dobrze:-) Jakby mój przyjechał też bym miała dylemat co robić:-) Miło było mi Ciebie spotkać bo jesteś bardzo sympatyczną dziewczyną.
    Mi się całkiem na See podobało. W głównej mierze ze względu na to, że spędziłam miło czas z dziewczynami z majowego szkolenia. Fajnie było się spotkać. i to była dla mnie największa wartość See. Ja wolę podtrzymywać znajomości, zbudować jakąś relację niż co chwilę kogoś zagadywać na imprezie. Bo wówczas znasz wszystkich a tak na prawdę nikogo.
    Co więcej, w sprawię nawiązywania współprac to mam wrażenie, że to było głównie pole do popisu dla blogerów modowo-urodowych. Wystawiały się głównie firmy kosmetyczne.
    A jeśli chodzi o preelekcje to da się coś z nich wyciągnąć dla siebie. Wiesz jak to jest, nawet student na słabej uczelni, jeśli chce się bardzo czegoś nauczyć to nauczy się.

    • Kasiu, ja też się bardzo cieszę, że mnie wypatrzyłaś w tłumie i udało nam się porozmawiać :). Powiem Ci, że własnie takie szkolenie jak to, które zorganizowała Ula podoba mi się o wiele bardziej. Konkretna wiedza i świetne warunki na to, żeby nawiązać nowe znajomości, takie jak teraz nasza :). Mam nadzieję że jeszcze przy jakiejś będzie szansa, żebyśmy się ponownie spotkały.

      A co do wykładów, to przyznaję, że ten Piotra podobał mi się :). A mąż rzeczywiście fajny, ale również przebiegły – wydaje mi się, że to wysyłanie mi zdjęć z Sopotu było jego tajnym planem, żeby mnie wyciągnąć z SB ;).

  • Aniu, gdy czytałam ten wpis, od razu pomyślałam sobie, że jesteś bardzo podobna do mojego Męża. On także woli ciszę 🙂 Nie ma co na siłę iść za tłumem, a nawet w ogóle lepiej nie! Ale przyznam , że ja jestem zupełnie innym typem osobowości i lubię ludzi, nawet lubię tłum 🙂 Co nie znaczy, że gustuję w masie. To dwie różne sprawy 😉 Co do Helu i Trójmiasta, bardzo miło czytało mi się Twoje wspomnienia, bo dla mnie te miejsca wiążą się z najpiękniejszymi chwilami w życiu – rodzinne wakacje, podróż poślubna, pierwsze wczasy z Oliwką❤

    • O proszę! 🙂 Też uważam, że nie ma co robić czegoś na siłę jeśli się tego nie czuje. Chociaż przyznaję, że czasem chyba za szybko odpuszczam. Jeśli chodzi o ludzi, to tez ich lubię, nawet uwielbiam i potrzebuję towarzystwa – może nie codziennie 😉 .

      To widzę, że Hel jest dla Ciebie i twojej rodzinki wyjątkowym miejscem :).

  • Pat Dream

    Ja byłam tylko w niedziele też o tym niedługo napiszę. 😉 Jak dla mnie fajnie że spędziłaś dzień z mężem, podobno tylko żałuję się nie podjętych decyzji.

    • O, to jestem ciekawa Twoich niedzielnych wrażeń z konferencji. Ja należę do tych osób, które w razie czego wolą żałować, że coś zrobiły, niż żałować że czegoś nie zrobiły ;). zawsze warto spróbować.

  • Ja się tam nawet nigdy nie wybierałam 😉 Duże imprezy i konferencje to nie moje klimaty 😉

    • Wiele osób przed tak mi mówiło. Sama też do końca nie byłam przekonana, ale stwierdziłam, że chociaż raz chcę się przekonać i zdecydować, czy to jest dla mnie, czy nie. Teraz mogę ze 100% pewnością stwierdzić, że stanowczo wolę kameralne szkolenia :).

  • myślę, że ja bym się też nie odnalazłam na takim dużym spotkaniu, za to taka wycieczka to super sprawa:))

    • Gosiu, takie spotkania wymagają niespożytej energii, żeby je ogarnąć ;).

  • Hm, z jednej strony Cię rozumiem, bo sama momentami miałam ochotę wyjść, kiedy widziałam to słońce i myślałam o perspektywie plaży, morza i spędzenia tego czasu z moim mężem, który też czekał.:) Mimo wszystko taka impreza nie zdarza się codziennie. Nie zawsze ma się też okazję uczestniczyć w niej, a to najpierw trzeba się zapisać, potem dostać, załatwić nocleg, dojechać, mieć akurat wolny weekend wtedy.

    Dlatego nie zaprzepaściłam tej okazji i nie żałuję. Naprawdę warto było zostać do końca i uczestniczyć w wydarzeniu obydwa dni. Ja również jestem introwertykiem i trudno przychodzi mi poznawanie nowych osób, ale też dzięki takim spotkaniom, przełamuję się powoli.

    Natomiast szanuję Twoją decyzję.

    • Dagmara, a Tobie chyba udało się zapisać na dużo warsztatów? U mnie chyba przysłowiowym gwoździem było to, że nie zdążyłam się zapisać na 6 warsztatów, które mnie interesowały. Zapisałam się tylko na dwa, które zostały i do tego były bardzo krótkie. Jestem raczej człowiekiem zadaniowym i lubię mieć opracowany plan i się go trzymać.

      Jednak przyznaję że mam lekkiego kaca moralnego. Ostatnio za dużo odpuszczam i idę na skróty. To jest moje powakacyjne postanowienie, żeby nad tym popracować.

      Z tego co obserwuję u Ciebie na blogu i profilu, to bym w życiu nie powiedziała, że trudno przychodzi Ci poznawanie nowych ludzi :). Wydajesz się być bardzo przebojowa :). To w takim razie mamy coś ze sobą wspólnego ;). Powiem Ci, że bardziej komfortowo czułam się podczas szkolenia Uli Phelep w warszawie. Tam było około 20 osób i łatwiej było mi się w takiej grupie odnaleźć. Tutaj byłam w lekkim szoku i czułam się trochę ogłuszona, mój introwertyczny umysł nie nadążył ogarniać ;).

      • Tak, zapisałam się na wszystko co chciałam, więc faktycznie nie w głowie było mi odpuścić. 🙂

        Haha, przebojowa i szalona powiedziałabym, że bywam, a nie jestem. I to tylko w towarzystwie odpowiednich osób, a dzięki blogowaniu, poznałam już wiele szalonych ludzi. 🙂 Na początku jednak jestem bardzo wyważona, a najgorzej przychodzi mi poznawanie nowych osób. 🙂 Po prostu innymi słowy, potrzebuję wiele czasu zanim się otworzę. 😀

        Szkoda, że uciekłaś, bo nie zdążyłyśmy się poznać! 🙂

        • Ja mam tak samo, najpierw muszę poobserwować, nabrać zaufania – jak kot ;). Też żałuję, że się nie poznałyśmy tym razem osobiście, ale jestem przekonana, że jeszcze to nadrobimy ;).

  • Szczerze mówiąc z chęcią pojechałabym na See Blogers, ale jakoś całkowicie to przegapiłam 🙂

    • Może w przyszłym roku uda Ci się nadrobić tę zaległość? 😉

  • Byłam raz. Najfajniejsze było spotkanie z ludźmi, których znałam z sieci, lub poznaliśmy się wcześniej. Jak wiadomo mój blog zarabiać nie będzie, więc zwyczajnie odpuszczam sobie tego typu imprezy. Trójmiasto kocham i jak tylko mogę odwiedzam brata i bratową, którzy tam mieszkają 🙂

    • W ciągu tego krótkiego czasu, który tam spędziłam spotkałam kilka znajomych osób i to było najfajniejsze z tego wszystkiego :). Zazdroszczę rodzinki w Trójmieście ;).

  • Brałyśmy udział w jednej, czy dwóch edycjach See Bloggers, z tym, że my Trójmiasto za każdym razem zwiedziałyśmy wcześniej lub jechałyśmy dzień wcześniej, żeby np. zobaczyć atrakcje Gdyni. Hel także nas zauroczył, zwłaszcza Park Wydmowy niedaleko Fokarium, czy znajdująca się nieco dalej Latarnia Morska. Nadmorskie klimaty mają w sobie niesamowity urok. Wiedzę zawsze można odtworzyć, niezapomnianych wrażeń z weekendu z mężem niestety nie.

    • O, mi również Fokarium bardzo się spodobało! Świetna inicjatywa z tymi zwierzakami. Do latarni nie zdążyliśmy już pójść, ponieważ musieliśmy iść na ostatni katamaran, ale na pewno następnym razem nadrobimy :).

  • Ja za daleko mieszkam, więc raczej mi nie po drodze, a konferencje zawsze śmiertelnie mnie nudzą, czegokolwiek by nie dotyczyły. Oczywiście takie spotkania są potrzebne, jak najbardziej, ale ja się do nich nie nadaję :).

    • Ja mam 350 km, ale droga średnia, więc w sumie jechaliśmy z 5 godzin.

  • Jeśli nie czułaś się komfortowo na See Blogers i miałaś wrażenie, że coś tracisz, zamiast zyskać, to podjęłaś najlepszą decyzję 🙂 Wybrałaś to, co dla Ciebie najważniejsze. Wiele osób nie zdecydowałoby się na taki krok.

    • To jest prawda, nie lubię robić czegoś na siłę. Może czasem jest to błąd, może powinnam bardziej się zawziąć i tak łatwo nie odpuszczać.

  • Ja dojechałam na drugi dzień i bardzo się cieszę, że mi się udało, bo spędziłam naprawdę cudowny czas. Nie nastawiałam się na „chłonięcie wiedzy”, bo szczerze mówiąc, przegapiłam zapisy na warsztaty, a potem już nie bylo miejsc 😉 I faktycznie w 45 min nikt cudownie nie „wleje mi do głowy” wiedzy jak być dobrym blogerem 😉 Natomiast baaaardzo fajnie było spotkać tyle cudownych ludzi, których dotychczas znałam tylko z internetu. Każda rozmowa, długa czy krótka, to była dla mnie potęęężna dawka motywacji – chyba nigdy nie miałam takiego zapału do pracy nad blogiem jaki mam teraz 🙂
    Natomiast rozumiem Twój wybór i cieszę się, że fajnie spędziłaś weekend z mężem 🙂 żałuję tylko, że nie udało mi się Ciebie spotkać i poznać na żywo taką pozytywną osobą jaką jesteś Aniu 🙂

    • Kasiu, też bardzo żałuję, że się nie spotkałyśmy, ale mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja. Ja się chyba tak trochę negatywnie nastawiłam, ponieważ w maju byłam na świetnym szkoleniu blogowym Uli Phelep i doszłam do wniosku, że takie formy blogerskich spotkań najbardziej mi odpowiadają. Ciesze się, że Tobie spotkanie się podobało i że tak je pozytywnie wspominasz :).

  • Dobrze zrobiłas, w trojmiescie jest tyle fascynujacych mijesc, że szkoda czasu na coś, co nie spełnia Twoich oczekiwań i wpasowuje się w to, co lubisz.
    Ja osobiście wiem, że takie spotkania to nie dla mnie… owszem chętnie bym sie podszkoliła w różnych sprawach ale chyba wolałabym spotkania bardziej kameralne albo face to face…

    słoneczne pozdrowienia z mojej kaszubskiej wsi 🙂

  • Bywam od czasu do czasu na różnych konferencjach, głównie informatycznych lub ekonomicznych. I choć niejednokrotnie słyszałam o BFG, BCP i SeeBloggers, to jakoś nigdy nie zdecydowałam się zgłosić. 😉

    Co do podjętej przez Ciebie decyzji – osobiście bym już została, gdybym się zapisała. Ale skoro nie masz poczucia straty, to była to jednak dobra decyzja 😉

  • Problem z Ser Bloggers polega na tym, że niełatwo dostać się na te najciekawsze panele. Wiadomo, że większość jest wartościowa, ale jeżeli faktycznie kończymy na wykładzie, który nijak nam nie pomoże w rozwoju to tylko stracony czas, także decyzje w pełni rozumiem… 🙂

  • Wydaje mi się, że musisz być bardzo zadowolona ze swojej decyzji 🙂 Przynajmniej na zdjęciach tak wyglądasz 🙂 Myślałam, żeby się wybrać na See Blogers, ale praca i obowiązki były ważniejsze. Cóż może kiedyś, z tego co piszesz warto pojechać, tylko chyba warto wiedzieć po co 🙂

  • Hmm… Ja jestem wielkim introwertykiem i nie lubię tłumów, ale na See Bloggers bawiłam się przednio! A Łukasz Jakóbiak miał naprawdę świetny wykład 🙂 Jakoś nie mogę się z Tobą zgodzić, że trzeba być bardzo towarzyskim, bo ja taka nie jestem 😉
    Jakkolwiek – weekend ze swoim mężczyzną w Trójmieście też dobra rzecz 😉

  • Rozumiem decyzję. Chyba postąpiłabym podobnie…:)

  • Czyli po prostu poszlas na wagary, zamiast na wyklady…. Jaki to daje fajny posmak przygody i mlodosci. Pozdrawiam cieplutko Beata

  • Cieszę się, że spędziłaś taki super weekend z Mężem 🙂 Zawsze wskazane 🙂 Ja po raz pierwszy byłam na SB i muszę przyznać, że impreza świetnie przygotowana, a i warsztaty w porządku (oprócz jednych, z których równie chętnie bym uciekła, ale siedziałam w pierwszym rzędzie) Do tej pory żałuję, że nie udało mi się dostać do Kłosińskiego, może następnym razem 😉 Za to Natalia z Jest Rudo, Alabasterfox były świetne 🙂