Jak pokonać kryzys blogowy

Jak pokonać kryzys blogowy

Jak pokonać kryzys blogowy

Jestem bardzo ciekawa, czy również Ciebie od czas do czasu dopada brak weny twórczej. Jeśli tak, to czy znalazłaś już, tak jak ja sprawdzony sposób na to jak pokonać kryzys blogowy?

Jak pokonać kryzys blogowy

Regularnie 2 – 3 razy w roku zaliczam tak zwany dołek twórczy w dziedzinie blogowania. A chciałam przypomnieć, że obecnie jest to już mój trzeci sezon. W zeszłym roku moja niemoc przeciągnęła się od listopada aż do marca. Przyznam, że momentami miałam wątpliwości, czy w ogóle powinnam wracać do blogowania.

Do tej pory w takich chwilach zastoju czułam totalne wypalenie i brak jakichkolwiek perspektyw na przyszłość. Każdy pomysł na wpis, a również na to jak pokonać kryzys blogowy, wydawał mi się totalną porażką. Zdarzało się, że jeden post męczyłam przez dwa, a nawet trzy tygodnie ciągle coś kasując lub zmieniając. Dotychczasowe kategorie wydawały mi się w 100% wyeksploatowane, a zupełnie nie miałam pomysłu na nowe. I w taki oto sposób w dwie poprzednie zimy utknęłam w miejscu na bardzo długie tygodnie. W tym roku jednak jest zupełnie inaczej. Również zauważyłam w ostatnich dniach lekki spadek blogowej formy, ale dzięki jednej zmianie, którą wprowadziłam jakiś czas temu w życie widzę światełko w tunelu.

Przez bardzo długi czas, kiedy  czytałam, że jakiś bloger/blogerka prowadzi kalendarz publikacji blogowych, to bardzo się dziwiłam. Myślałam sobie, że to zwykła strata czasu. Po co mi lista artykułów, które już opublikowałam? Przecież widzę je na blogu. I skąd mam wiedzieć, o czym będę chciała napisać za miesiąc, czy dwa. Za pół roku, to już nawet nie wspominam. Nie widziałam w tym żadnego sensu tylko dodatkową, zbędną pracę. Poza tym pisanie postów kilka miesięcy do przodu wydawało mi się dość nierealne i powiedzmy to szczerze, mało autentyczne.

Chociaż z drugiej strony bardzo często miałam też sytuację, że zbliżał się termin publikacji, a ja w ogóle nie miałam pojęcia o czym by tu napisać. A że nie miałam nic innego w zapasie, to nie publikowałam w danym dniu nic. Kiedy nie udawało mi się dotrzymać terminu, który sama sobie narzuciłam, to czułam się niesamowicie sfrustrowana tym faktem. Traciłam wiarygodność we własnych oczach.

Kalendarz publikacji blogowych

Tak było aż do zeszłych wakacji. Podczas szkolenia blogowego, w którym brałam udział, moje myślenie zmieniło się o 180 stopni.  Jedna z lekcji była poświęcana właśnie kalendarzowi publikacji blogowych. Wciąż myślałam, że to jest zupełnie bez sensu, ale chciałam rzetelnie przerobić cały materiał kursu, więc również tego tematu nie odpuściłam. W ramach ćwiczenia najpierw stworzyłam w programie Word tabelkę, w której zapisałam pomysły artykułów na cały lipiec. Na początku szło mi dość opornie. Jednak kiedy już wydusiłam z siebie tematy na bieżący miesiąc, to nagle pomysły zaczęły sypać się jak z rękawa. Pomyślałam sobie, a co mi szkodzi i zaczęłam je wszystkie spisywać. Jak się rozpędziłam, to nagle spostrzegłam, że dojechałam aż do grudnia! Niewiarygodne pomyślałam sobie. Mam plan artykułów do końca roku. A kilka zapisałam nawet na styczeń i luty 2017.

Zalety kalendarza publikacji

Zatem na własnym przykładzie przekonałam się, że kalendarz publikacji blogowych, to bardzo pożyteczne narzędzie.  Pomaga mi w budowaniu długofalowej strategii mojego bloga. Dzięki temu, że zaplanowałam posty na kilka miesięcy na przód widzę w jakim kierunku zmierzam, co mi bardzo pomaga, zwłaszcza w momentach zwątpienia. Pojawił się też pomysł na to, żeby posty były ze sobą powiązane i tworzyły cykle. W taki sposób powstał na przykład „Pomysł na lunch box”. 

Mój kalendarz blogowy jest bardzo prosty. Zwykła tabelka podzielona na cztery kolumny: data publikacji, kategoria artykułu, tytuł oraz informacja, czy jest już opublikowany, w trakcie pisania, czy jest to po prostu pomysł do zrealizowania. Kiedy artykuł jest opublikowany, to zaznaczam go wtedy na zielono. A kiedy jest w trakcie pisania, to na czerwono.

Obecnie ze dwa razy w miesiącu robię sobie burzę mózgu. Siadam przy stole z kartką papieru (bezpośrednio na komputerze nie potrafię spisywać pomysłów) i wypisuję moje kategorie blogowe. Następnie pod każdą z nich zapisuję wszystkie tematy, które w danej chwili przychodzą mi do głowy. Jedne od razu wykreślam, a inne rozwijam i często wychodzą mi z nich bardzo ciekawe wpisy. Następnie te najlepsze zapisuję w kalendarzu publikacji blogowych i gotowe.

Rewolucja na Facebooku

Podczas ostatniej burzy mózgu wpadłam na nowy pomysł dotyczący mojego fan page na Facebooku. Czasem zdarza się, że wymyślam ciekawy temat, ale mam zbyt mało materiału, aby napisać cały artykuł. Dlatego postanowiłam stworzyć też mini cykle tematyczne dotyczące zdrowego stylu życia, które będą pojawiać się regularnie na Facebooku. Jestem bardzo ciekawa jakie tematy zdrowego stylu życia i odżywiania najbardziej Cię interesują? Będę bardzo wdzięczna za wszelkie wskazówki pozostawione w komentarzach.

A Ty prowadzisz kalendarz publikacji blogowych?  Daj też znać, czy masz swoje sprawdzone triki na to, jak pokonać kryzys blogowy. 

  • Aniu, ja man taki kalendarz od początku. To zwykły plik Word, w którym zapisuję propozycje blogowych wpisów, listę przeczytanych książek itp. To naprawdę pomaga. Gdy przychodzi mi do głowy pomysł, wrzucam go na listę:-) Nieraz jest zapełniona na 2 m-ce do przodu,a przecież i codzienność coś przynosi:-) Kryzys pisania miałam w lipcu, ale wtedy też przenosiłam blog:-)

    • Kasiu, ja żałuję, że wcześniej na ten pomysł nie wpadłam. Na prawdę, to się wydaje, że to jest nic wielkiego, a można takim kalendarzem wiele zdziałać:).

  • Strasznie nie lubię blogowych kryzysów, ale zawsze się taki pojawi, wcześniej czy później. Do tego kalendarza podchodzę jak kiedyś Ty, ale może faktycznie warto dać mu szansę, pozdrawiam:)

    • Gosiu, mówię Ci, daj mu szansę:). Zawsze w razie czego zdążysz się go pozbyć.

  • Nie zaliczyłam jeszcze kryzysu blogowego, ale stronę prowadzę od połowy czerwca. Co ciekawe, kalendarz wpisów zaczęłam prowadzić rok przed założeniem bloga! także na brak pomysłów nie narzekam, jedynie na brak czasu. Te pół roku to było dla mnie testowanie tematyki, formy i próba wyłuskania kierunku, w którym chcę podążać. Przymierzam się właśnie do zmiany kategorii, szablonu, zdjęć, rozkręcenia FP, założenia konta na Instagramie i profilu w Linkedin. Jedyne co mi grozi to frustracja, bo wszystko odbywa się kosztem snu;) Wow, nie wiedziałam, że tyle już blogujesz;) Mogę Cię jedynie prosić, żebyś nie przestawała, bo się czuję u Ciebie jak w domu;)

    • Marzena, to kryzysy dopiero przed Tobą;). Żartuję. Może po prostu wiesz czego chcesz, a przede wszystkim o czym ma być Twój blog, więc jesteś na dobrej drodze. Myślę, że najgorzej jest wtedy, kiedy ktoś do końca nie jest przekonany o czym tak naprawdę chce pisać. Ja tak miałam przez pierwsze 1,5 roku. Jednak kiedy już wpadłam na pomysł mojego idealnego bloga, to o wiele lepiej mi się go prowadzi. To prawda, że już bloguję prawie 2,5 roku:). Jednak większość początkowych wpisów wykasowałam w marcu kiedy przenosiłam blog na nową platformę:).

      • Pewnie jakiś zaliczę, np wtedy kiedy będę wkładała w stronę coraz więcej pracy i wysiłku a nie będę widziała coraz więcej czytających;)

  • Ja mam ciągły kryzys blogowy 😉 Pomysłów mi nie brakuje, ale nie wiem w którą stronę mam iść… Kalendarz blogowy mam, ale nie zawsze udaje mi się wypełnić te plany… 😀

    • Może po prostu musisz wypróbować różne rzeczy, zanim konkretnie się określisz, w którym kierunku chcesz podążać. Jak tak testowałam z 1,5 roku zanim odnalazłam swój temat przewodni:).

      • Mam nadzieję, że tak się stanie, w takim razie brakuje mi jeszcze pół roku 🙂 Odnośnie kryzysów blogowych, to ja popełniłam jeden bardzo duży błąd – zamiast po prostu pisać, prowadzić bloga, to zaczęłam rozczytywać się o tym jak prowadzić bloga, jak go ulepszać i skończyło się na tym, że w teorii wiem „wszystko”, a w praktyce około 59 wpisów po roku od pierwszego 😀 Niedzielny bloger 😉

  • Ja mam teraz największy problem ze światłem do robienia zdjęć. Nie mogę przekonać się do sztucznego, a przez czekanie na trochę lepsze światło (pogodę) zdarzają mi się przestoje. Chyba muszę bardziej zgłębić temat sztucznego oświetlenia.

    • Również mam ten problem kiedy chcę robić zdjęcia potraw. Najczęściej sprawdzam prognozę pogody kilka dni do przodu i czatuję na słoneczny dzień:).

  • Pomysłów do zrealizowania mam tyle, że nie mieszcą się w kalendarzu. Przydałby się wpis jak to wszystko uporządkować i być systematycznym.

    • Jeśli pomysły są, to już połowa sukcesu:). Gorzej jak nie można nic wymyślić. Ciężko mi coś dokładniej doradzić, ponieważ nie wiem jakiego rodzaju to wpisy. Jednak może da się je pogrupować na konkretne kategorie i połączyć w cykle. A jeśli chodzi o systematyczność, to u mnie najlepiej sprawdza się tworzenie planu działania np. na tydzień, a potem wdrażanie go w życie chociażby nie wiem co działo:).

      • A właśnie piszę cykl Photoshop od A do Z. Temat rzeka i brak wpisów nie grozi. Oby nie było braku chęci i braku odbioru:)

  • Kryzys mojego blogowania widać aktualnie na blogu 🙂 Pomimo tego, że planuję wpisy blogowe, to kiedy siadam przed komputer, nie mam pojęcia od czego zacząć – tak, mam problem z początkiem! Z postawieniem pierwszej literki, aby potem jakoś już poszło… Poza tym cierpię na permanentny brak czasu i to mnie dobija najbardziej. Pomysł na cykl postów tematycznych FB to dobry sposób na publikowanie dodatkowych treści w mediach społecznościowych i przyciągnięcie nimi czytelników, aby obserwowali profil. Też mam kilka pomysłów na swoje cykle 🙂 A tymczasem zaprojektuję ładny kalendarz publikacji blogowych do pobrania… Mogę zainspirować się Twoim postem? 🙂

    • Weronika, proszę bardzo. Będę pękała z dumy, że kogoś zainspirował mój wpis:). Jestem bardzo ciekawa rezultatów Twojego projektu:).

  • U mnie z tym planowanie do przodu różnie bywa. Też jakoś nie do końca widzę w tym sens, ale może powinnam jak Ty najpierw się trochę przymusić, a potem zobaczę, że to jednak bardziej pomaga jak szkodzi 😉 Muszę koniecznie spróbować skoro gdzieś ta zapadka pod tytułem pomysły na wpisy skutecznie się otwiera 😉

    • Ja tak własnie mam, że czasem jestem na nie, ale jak się przymuszę do czegoś, to nagle stwierdzam, mmm całkiem niezłe:). Znając siebie już dawno temu obrałam metodę, że najpierw coś spróbuję, a potem dam sobie wolna rękę, co do decyzji. Zawsze przecież można zrezygnować, prawda?;)

  • Jak dla mnie, to kryzysy nie są złe, bo po takim kryzysie zawsze wracam odświeżona i z nowymi siłami 🙂

    • Czasem słońce, czasem deszcz;). Kryzys, to moim zdaniem sygnał od organizmu, że jest zmęczony. Wtedy trzeba trochę zwolnic tempo, zdystansować się i siły wracają:).

  • Ja miałam problem ze zbyt dużą ilością tematów, o których chciałam pisać. Założyłam kalendarz blogowy, zaplanowałam, ale nie zrealizowałam planów. Teraz przemyślałam od nowa strategię i ruszyłam z kopyta 😉 Pozdrawiam!

    • A czemu nie realizowałaś swoich zamierzeń?

  • Planowanie i tematy to jedno. U mnie np. pojawia się problem z czasem i samym pisaniem, bo człowiek zmęczony oraz przepracowany nie zawsze da radę „wyrzucić coś z siebie”…

    • Też mam ten problem. Teksty piszę głównie w weekendy, ponieważ wtedy jestem wypoczęta. Czasem w tygodniu jeśli rano uda mi sie wygospodarować 15 – 30 minut, to tez staram się pisać.

      • Muszę spróbować krótkiego pisania w tygodniu i nauczyć się lepiej wykorzystywać pojedyncze dni wolne w tygodniu:)

  • Też miałam kryzys blogowy. Trwał dobre kilka miesięcy. Ale siadłam, zrobiłam plan 15 następnych wpisów i teraz wszystko idzie gładko. Okazuje się, że nie pisałam, bo brakowało mi w tym wszystkim ładu i składu. Kalendarz publikacji blogowych dobra rzecz 🙂

    • Wydaje mi się, że moje kryzysy również wynikały z braku dobrej organizacji. Kiedy się wszystko dobrze rozplanuje, to idzie o wiele sprawniej.

    • Wydaje mi się, że moje kryzysy również wynikały z braku dobrej organizacji. Kiedy się wszystko dobrze rozplanuje, to idzie o wiele sprawniej.

  • Ja spisuję pomysły, ale najczęściej bez dat. Mam plik ze wszystkimi tematami i podlinkowanymi notatkami do szkiców tych wpisów. Parę razy udało mi się za to napisać wpis wprzód i go zaprogramować (a nawet dwa w przód!) Byłam z siebie bardzo dumna 😀

  • Mój przymusowy kryzys blogowy trwał niemal trzy lata- z powodu studiów. Poniekąd uznaję to za swoją małą porażkę, ponieważ patrząc wstecz, wydaje mi się, że miałam wiele okazji do powrotu do blogowania. Dawało mi to mnóstwo frajdy i było też swojego rodzaju terapią, choć pisałam jedynie o kosmetykach. Wiem jednak co nieco o kryzysie blogowym, gdyż przez dwa lata publikacji postów, miałam takowe. Brak pomysłów na wpisy, czy zdjęcia… . Teraz jednak spisuję swoje pomysły na bieżąco. Mam dokument worda oraz otworzony notatnik w telefonie, gdzie zapisuję pomysły na tematy. Część z nich potem realizuję, z części rezygnuję. Wpisywanie dat jest jednak o tyle korzystniejsze, że wymaga samozaparcia- na ten i na ten dzień musisz sklecić tekst, zrobić zdjęcia i nie ma przeproś. Dlatego Twoja porada jest bardzo cenna :).

    • Mnie te deadliney bardzo motywują. Pewnie to zależy tez od osobowości. Ja w każdym razie kiedy sobie coś postanowię, a potem dam ciała, to mam duże wyrzuty sumienia:). I staram się potem jak mogę, żeby sytuacja mi się nie powtórzyła.

  • Oooj, takie kryzysy ma chyba każdy :). U mnie najgorzej jest z pisaniem na bieżąco. Np. na moim blogu nadal króluje Korfu, a ja już myślami jestem bardziej przy listopadowych Tatrach… A jak pisze się tak nie do końca na równi z tym co się dzieje – to przyznam szczerze, że pamięć czasem szwankuje i momentami jest ciężko :P.

    • Dlatego myślę, że warto spisywać wszystko na bieżąco:). Kiedyś miałam często problem, ponieważ robiłam zdjęcia potrawom, a post pisałam przed publikacją. Czasem nawet miesiąc lub dwa po zrobieniu zdjęć i nie pamiętałam już dokładnie proporcji potrawy. Teraz zapisuje wszystko na bieżąco.

  • Bardzo fajny i ciekawy artykuł, dzięki. Ja pomysły staram się zapisywac na bieżąco, gorzej z czasem na pisanie. Ale kalendarz blogowy zamierzam wypróbować jeszcze w tym miesiącu! 🙂

    • Dziękuję Ci Kasiu:). Kiedy ja miałam wątpliwości, co do kalendarza, to stwierdziłam, że stworzę go i zobaczę co będzie dalej. Jeśli po miesiącu stwierdziłabym, że to nie dla mnie, to bym zrezygnowała. Jednak pomysł chwycił i od lipca cały czas go stosuję:).

  • Muszę wypróbować ten pomysł! Obecnie mam właśnie tak, że publikuję na bieżąco i mnie to frustruje, bo czasami jest brak weny / czasu i przez długi czas mam ciszę na blogu… Pomysły mam zapisane w zeszycie, bo jednak wolę mieć to na papierze, może to nabyty nawyk 🙂
    Zobaczę, co wyjdzie z tym excelem 🙂

    • Również lubię mieć wszystko na papierze, dlatego z raz w miesiącu drukuje sobie mój kalendarz:). Natomiast zaletą posiadania tematów w komputerze jest to, że łatwo mi im zmieniać kolejność lub dopisywać coś.

  • Też mam kalendarz publikacji i choć czasem się do niego nie stosuję, to dobra organizacja pomaga – omija się cały etap myślenia „to czym to ja mam się zająć?” i od razu przechodzi do działania. 🙂 Ale mimo to warto ufać intuicji i czasem przewrócić wszystko do góry nogami, bo mamy świetny pomysł na tu i teraz. 😀

    • Tez nie trzymam się kurczowo mojego kalendarza. Wiadomo, czasem nagle przyjdzie do głowy coś z czym nie chcę czekać na publikację i wypycham dany post najszybciej jak się da:).

  • okuniewicz

    hej, mnie interesuje temat odtruwania organizmu, robisz coś na ten temat? temat nr2 ściąganie ruchu na bloga, co robisz?

    • Jeśli odżywiamy się zdrowo, wartościowymi produktami, to wtedy nie trzeba się już odtruwać:).

      • okuniewicz

        a metale ciężkie?

  • Sama co prawda nie mam kalendarza, jednak zapisuję sobie tematy wpisów, które chcę zrealizować w najbliższym czasie. 🙂

    • I udaje Ci się je wszystkie potem realizować?

      • Staram się to robić, ale aktualnie jestem w trakcie zakupu planera, więc możliwe, że wezmę się konkretnie „za siebie”. 😉

  • Już kilka razy zabierałam się do stworzenia takiego kalendarza i nic mi z tego nie wyszło. Muszę przysiąść nad tym, bo temat jest wart zachodu.

    • Paulina, na prawdę warto przysiąść. Też kiedyś miałam sceptyczne podejście do tego tematu, a teraz się dziwię samej sobie:).

  • Mi chyba spontan lepiej wychodzi niż plan 😉
    A kryzys to raczej za krótka doba 😀

    • Oj tak, u Ciebie króluje spontan i freestyle i bardzo dobrze Ci to wychodzi:). jednak nie każdy tak ma. Pewnie wszystko zależy od osobowości. jednym wychodzi spontan, a drudzy muszą mieć wszystko poukładane jak kredki w pudełku;).

      • chya masz rację, wszystko zależy od człowieka 🙂

  • Ja mam problem z realizacją pomysłów. Z reguły zapisuje każdy pomysł z myślą, że zrealizuje je kiedyś tam 😀

    • A co takiego się dzieje, że nie bierzesz się za realizację swoich pomysłów?

  • Zabawne, bo dosłownie wczoraj postanowiłam, że coś muszę zmienić i miałam właśnie burze mózgów; teraz mam plan, wiem, co chcę zmienić i o czym pisać. Wygląda na to, że zadziałała tu jakaś telepatia, haha:)

    • No widzisz, ja to mam nosa;). A tak na serio, to myślę, że to jest po prostu taka pora, która sprzyja zmianom. Koniec roku, mroczne dni i te sprawy;). To trzymam kciuki za zmiany:).

      • To prawda- pogoda nie dostarcza nam powodów by zachwycać się przyrodą, więc mamy więcej okazji do skupienia się na sobie:)
        Przyda się!:))

  • Niestety nie planuję wpisów. Od dziecka nie lubię planować i próbuję się tego nauczyć. Tyle pięknych plannerów jest teraz w sieci, a ja pobieram, czasami drukuję i podziwiam (puste). 😉 Może to będzie moje noworoczne postanowienie. 🙂

    • Może po prostu te plannery nie przemawiają do Ciebie, bo są czyjeś? Może czas na stworzenie swojego własnego?;)

  • Właśnie ten tydzień mam ciężki, bo niby plany są na wpisy, kalendarz też, ale jakoś z reakcjami słabo. Zganiam wszystko na pogodę i biorę się do roboty z nadzieją, że 2017 będzie lepszy. Co do kalendarza jeszcze, to preferuję burzę mózgów na kartce i z długopisem, ale potem w plikach mam też segregację, ale nie wpisów blogowych, a grafik na fp.

    • Tez zdecydowanie wolę kartkę i długopis:). A rzeczywiście czasem brak reakcji na post, w który włożyło się sporo serducha na prawdę boli. A zrobiłaś mu trochę reklamy?

  • Mysle, ze kazdy z nas ma mniejsze badz wieksze kryzysy. Najwazniejsze to dac sobie chwile na oddech, zlapac dystans i nic nie robic na sile. Potem wracam do blogowania ze zdwojona sila 🙂

    • Dokładnie, czasem po prostu jesteśmy przemęczone. A w takich sytuacjach wszystko wydaje się trudne i ciężkie. Grunt, to mieć świadomość tego, że dana sytuacja jest przejściowa, że trzeba wrzucić na luz i wszystko wróci do normy.

  • Paweł Polejowski

    Wow, nie słyszałem wcześniej o czymś takim jak ‚kalendarz publikacji blogowych’. W tej chwili otwieram excela, robię tabelkę i ogarniam sobie plan wpisów do końca grudnia. 😉

    • Paweł, bardzo fajna spraw. Kiedyś obchodziłam ten kalendarz na kilometr, a teraz to moje źródło nieustającej inspiracji:).

  • okuniewicz

    Ważna jest też intencja, dlaczego piszemy. Czy dlatego, że chcemy komuś pomóc naszym wpisem. Wtedy jest więcej energii. Czy dlatego, że chcemy rozwijać bloga, wtedy to chcenie odbiera nam energię. Warto uwolnić całą tą chęć wtedy, to zmuszanie się.

    • Masz totalną rację. Rzeczywiście tak jest. Jeśli się pisze coś po to, żeby inni z tego skorzystali, to wpis ma wtedy prawdziwą duszę. I myślę, że podczas czytania da się to wyczuć. A jaki jest Twój adres blogowy, bo coś nie mogę przez Disqus wejść?

  • To świetny sposób i na planowanie swojej pracy, i na pokonanie tzw. kryzysu blogowego. Również rozpisuję sobie w zeszycie tematy. Ogólne i na miesiąc. Jeśli to stosuję, to od razu widzę, że lepiej mój blog działa. To znaczy pojawiają się nowe wpisy 🙂

    Ze swojej strony oprócz spisywania tematów polecam również żeby usiąść na tyłku na 10 – 15 minut i pisać. O czym kolwiek, ale na dany – ogólny – temat. Prawdopodobnie rozkręcisz się i nie będziesz chciała przestać. Złapiesz tzw. flow.

    A jeśli nawet nie będzie Ci się chciało pisać dłużej, to…masz chociaż jakiś kawałek, od którego możesz zacząć za dzień lub dwa.

    Co jeszcze? Wydaje mi się, że jeśli mamy taki kryzys, to dobrze mieć coś w zanadrzu. Co mam na myśli? Stwórz wpisy w czasie weny i zostaw je sobie na kryzysowe chwile 🙂

    Pozdrawiam serdecznie ❤

    • Bardzo dobre pomysły:). Czasem nawet mam jakiś temat, a kompletnie nie wiem co mogłabym napisać. Wtedy właśnie piszę cokolwiek na ten temat przyjdzie mi do głowy i po kilku zdaniach rozkręcam się i dobrze mi idzie:).

  • Marta Wilk

    Miałam tak samo! W tym roku wróciłam do pisania i zmieniłam szatę bloga. Zaczęłam również planować to co chcę publikować na blogu, fb i instagramie. Dodatkowo piszę kilka postów na czasy braku weny 🙂

    • Marta, to widzę, że bardzo fajnie to sobie wszystko zorganizowałaś. Takie dobre przygotowanie bardzo pomaga w zachowaniu ciągłości blogowania.

  • Świetny artykuł – mam dokładnie tak samo chociaż w dwutygodniowych sekwencjach. Przy czym normalnie w roku akademickim nie ma problemu. Równa praca, niezmienna sekwencja dnia. Ale kiedy tylko zaczynają się jakieś wydarzenia.. Tuż przed świętami, nowy rok akademicki, wyjazd.. To nagle dwa tygodnie wcześniej mam całkowity zanik weny, a potem jestem dodatkowo zła, bo np. przychodzą święta i wtedy też przecież nie będę siedzieć nad komputerem, ale.. To kolejne kilka dni bez wpisu. Marzę o pisaniu w przód, ale ciągle mi to nie wychodzi. Może faktycznie czas odważnie przejść na kalendarz blogowy…
    Pozdrawiam! 🙂

    • Też tak kiedyś często miałam, dlatego warto zawsze mieć kilka wpisów w zapasie na takie niespodziewane chwile:).

  • Moze rzeczywiście powinnam planować … co mi szkodzi spróbować.

    • No właśnie, też tak sobie zawsze mówię. Co mi szkodzi spróbować, przecież jak mi się nie spodoba, to zawsze mogę zrezygnować, prawda?:)

  • Super pomysł z kalendarzem publikacji – do tej pory tylko wypisywałam sobie potencjalne tematy na posty, ale przecież dużo lepszą motywacją jest rozpisanie ich na kolejne daty 🙂

    • Dobrze jest je rozpisać na daty, bo to trochę zobowiązuje. Poza tym myśląc o artykule przed jego napisaniem można wypisać sobie jego główne punkty. Potem na podstawie takich punktów łatwiej tworzy się wpis.

  • Ja jakiś czas temu nauczyłam się bardziej słuchać siebie. W ten sposób udało mi się napisać kilka postów z wyprzedzeniem, bez zbędnego spinania się. Sama nie wiem jak to się stało. Zaczęłam wykorzystywać swoją wenę i mniej się spinać. Z każdym napisanym artykułem „na zapas” zaczęły się rodzić kolejne pomysły i większa wena, bo nie obarczona stresem, że „muszę” napisać ten tekst. Wiem, że mogę. Jeśli nie zrobię tego dzisiaj, to zrobię to jutro lub za kilka dni, wtedy, kiedy poczuję chęć do pisania. Dzięki temu blogowanie sprawia mi o wiele więcej radości i przysparza mniej stresu 🙂

    • Zazwyczaj tak jest, że jak robimy coś pod przymusem, to średnio nam wychodzi. A kiedy robi sie coś z własnej woli, dla przyjemności, to mozna rozwinąć skrzydła:).

  • Wydaje mi się, że u każdego czasem przychodzi kryzys i czasem planowanie nie jest go w stanie przezwyciężyć. Owszem możemy mieć kilka artykułów napisanych na zapas, ale nie zawsze jest czas, aby stworzyć wystarczającą ilość, dobrych jakościowo tekstów, a kryzys trwa w najlepsze. Wówczas jednym rozwiązaniem jest po prostu odpuszczenie sobie – zamiast działać na siłę i wypuszczać artykuły, z których nie jesteśmy dumni lepiej nie pisać przez chwilę wcale. Odpocząć – przeczytać dobrą książkę, obejrzeć ciekawy film, wybrać się na wystawę czy wycieczkę. Dzięki temu na nowo się zainspirujemy i wrócimy z nowymi pomysłami. Czytelnicy na pewno będą nam wdzięczni, że nie zarzuciliśmy ich toną gniotów 😉 Na szczęście takie kryzysy kryzysów nie przychodzą aż tak często żeby ucierpiał na tym cały blog.

    • Masz rację, czasem dobrym sposobem jest sobie odpuścić, zająć się czymś innym, żeby nabrać dystansu i odświeżyć umysł. Tylko czasem ta przerwa może się za bardzo przedłużyć. W zeszłym roku tak miałam, że nabierałam i nabierałam dystansu i nabrać nie mogłam;).

  • Trochę się z tym bawiłem, ale w pewnym momencie przestałem pisać z przyjemnością, a bardziej z musu. Dlatego trochę zmieniłem podejście i zastosowałem metodę mieszaną 🙂 Staram się planować naprzód, ale jak poczuje chęć napisania jakiegoś innego artykułu to siadam i piszę inny.

    • Mam nadzieję, że mnie nigdy nie przytrafi się sytuacja, że muszę pisać z musu;).

  • Klaudia Kubaczyńska

    Ja to wszystkie pomysły mam spisane w moim specjalnym zeszycie 😀 w telefonie, w jakiś notesach, na kartkach – jak mnie olśni to zapisuje gdzie się da, a potem wrzucam do jednego miejsca – zeszytu ;D

    • Ja tak na roboczo, to często w telefonie jak mnie najdzie niespodziwanie jakaś „złota myśl”, a potem wszystko przenoszę do specjalnego zeszytu blogowego.

  • Mój kryzys polega na braku czasu niestety 🙁 Blog firmowy jest dla mnie dodatkiem do regularnej działalności. Dodatkiem ważnym, ale to jednak ze zleceń muszę się wywiązać w pierwszej kolejności.

    Grudzień to straszny czas, bo wszyscy pracują w zasadzie 3 tygodnie, a chcą, żeby było zrobione to, co zazwyczaj zajmuje miesiąc. Blog i facebook idą w odstawkę. Ale pewnie to się zmieni. Kiedyś. Jak ktoś wydłuży dobę 🙂

    • Niestety mój blog często też cierpi ze względu na brak czasu i zobowiązania zawodowe. Moje marzenie, to móc się nim zajmować 8h godzin dziennie, tak jak regularna pracą. Wtedy by pewnie rozkwitł:).

      • Uśmiałam się właśnie, bo dopiero co na swoim blogu pisałam w odpowiedzi na Twój komentarz, że brak czasu to żadna wymówka, a tu proszę – miesiąc temu sama jej użyłam 🙂 Ale to był dla mnie bardzo zły czas, straciłam zupełnie balans między pracą a życiem. Zdecydowanie częściej trzeba marnować czas, żeby wrócić na właściwą drogę 🙂

        • Czasem tak jest, że wiemy co sie powinno robić, ale życie weryfikuje plany:).

  • Bardzo przydatne wskazówki. Nie prowadzę kalendarza publikacji. Nowe pomysły zapisuję w notatniku, w którym są również pomysły na modernizację wyglądu strony i w jakim kierunku ma iść mój blog. Pozdrawiam.

    • Tez mam taki specjalny notatnik do spraw blogowania. Właśnie wczoraj kupiłam sobie nowy na 2017 rok:).

  • Gratuluję! U mnie spadek formy spowodowany licznymi zawirowaniami 🙂 Ale robię co mogę! A kalendarz blogowy sprawdza się świetnie 🙂

    • U mnie też super się sprawdza, super narzędzie, prawda:).

  • Bardzo często mam „kryzys blogowy”, kalendarza nie prowadzę ale zaczęłam sobie zapisywać luźne myśli, które mi przychodzą czasem do głowy – potem je rozwijam. W ten sposób zaczęłam pisać czasem tzw. shorty na blogu 😉

    • A jak sobie radzisz ze swoimi kryzysami?

      • Czasem po prostu odpuszczam, nie piszę na siłę 😉

        • W sumie taka przerwa, to chyba jeden z najlepszych sposobów. Można się zdystansować.

  • Tak, myślę, że taki kalendarz jest bardzo pomocny. Ja też mam małą ściągawkę roczną i miesięczny spis tematów plus tygodniową rozpiskę z terminami, ale nie realizuję niestety wszystkiego w 100%. Pomysłów mi nie brakuje, gorzej z czasem na nich realizację. No i często wpadają tzw. spontany.

    • Czasem też zacznę pisać jakiś post, po czym zostawiam go na jakiś czas. Po kilku tygodniach do niego wracam i stwierdzam, że się w ogóle nie nadaje i go kasuję:).

  • Mam taką listę tematów, choć kalendarz u mnie nie działa, ale to nie pomaga na kryzysy, które u mnie z reguły są związane z tym, że mam po prostu ochotę spędzać czas inaczej, niż na pisaniu bloga. Ale to mija, więc dla mnie rozwiązaniem jest nawet publikowanie mało, raz na jakiś czas, byleby przetrwać i dojechać jakoś do momentu, w którym znów mi się zachce 🙂 Czasem pomagają też jakieś zmiany. Kryzysy są potrzebne, można przyjrzeć się swojemu blogowaniu dzięki nim 🙂

    • Chyba każdy ma takie momenty zniechęcenia, nawet jak ma co opublikować. Też tak mama. czasem mogę kilka dni non stop zajmować się blogowaniem i strasznie się tym ekscytuję. A potem nagle mi mija, jakby ktoś prąd odłączył i chce mi się robić coś zupełnie innego.

  • Mysle, ze to bardzo dobry sposob, zeby porzadkowac prace i uniknac klopotow z natchnieniem.

    • Dokładnie i nie ma się stresa, że nie ma się co opublikować, a termin nadchodzi.

  • Przyjazne Życie

    Zaczynam dopiero swoją przygodę z blogowanie i pomysłów mam na razie dużo i je zapisuję. Czasem brak mi czasu, Planuję posty i dzięki temu jak już mam czas na pisanie to nie zastanawiam sie o cyzm tylko piszę, bo często zapisąłm pomysł wcześniej i w międzyczasie ułozyło mi sie w głowie co w danym poście chciałabym przekazać.

  • Planuję mniej więcej, co chcę publikować, ale przepisy zależą głównie od chwilowych zachcianek. Nigdy też nie piszę lub nie publikuję, gdy nie jestem przekonana w danej chwili do tematu, nawet gdy według planu powinnam go w dany dzień udostępnić. Wychodzę z założenia, że nic na siłę. W ten sposób na bieżąco zmniejszam częstotliwość kryzysów blogowych 😉

  • Kantyna Laser

    Bardzo ciekawy artykuł. Też wydaje mi się, że kalendarz publikacji to strata czasu, ale spróbuję… 🙂

    • Pewnie zależy od osoby:). U mnie się sprawdza.

  • Kamila Posobkiewicz

    Myślę, że kazdego dopada czasem kryzys twórczy. To też część twórczości. Ja czasem zastanawiam się, czy to moje pisanie komuś służy, co wnosi do jego życia i wtedy wątpię, czy w ogóle ma sens…

  • Kasia – Mama Freelancerka

    To prawda, że jak sie zacznie już planować wpisy, to pomysły same przychodzą do głowy 🙂