3 sprytne sposoby unikania jedzenia na mieście w przerwie na lunch

3 sprytne sposoby unikania jedzenia na mieście

3 sprytne sposoby unikania jedzenia na mieście

Okres urlopowy skończył się. Wrzesień, to czas powrotu do pracy, obowiązków, a także szansa na wcielenie w życie nowych, zdrowych nawyków. Jednym z nich może być zabieranie ze sobą do pracy posiłków przygotowanych w domu. Jak to zrobić? Dzisiaj podpowiem Ci 3 sprytne sposoby unikania jedzenia na mieście w przerwie na lunch, które pomogą Ci zadbać o Twoje zdrowie, figurę jak również o portfel.

Jakieś sto lat temu kiedy jeszcze pracowałam w biurze, każda minuta o poranku była dla mnie wręcz na wagę złota. Nie raz się zdarzało, że tak długo przestawiałam budzik, że w końcu pozostawało mi tak nie wiele czasu, iż musiałam rezygnować w zasadzie ze wszystkiego oprócz ubrania się. W związku z czym często rano przechodząc koło Mcdonalda w locie kupowałam na śniadanie sałatkę z kurczakiem za 12 złotych. Za co siebie szczerze nienawidziłam. Dlaczego? Ponieważ jakby nie patrzeć było to śmieciowe jedzenie na dzień dobry, a dodatkowo stosunkowo drogie. Zarabiałam wtedy 1200 złotych na rękę. Natomiast w małym sklepiku koło banku zaopatrywałam się w gotowe kanapki  z toną majonezu (3,50 złoty sztuka), zupki błyskawiczne, ogromniaste suche pszenne buły, serki topione oraz czekoladowe batoniki. Hektolitry kawy zapewniał mi pracodawca.

To była moja porcja żywności, która jako tako pozwalała mi przetrwać najczęściej 10, czasem 12 godzinny dzień pracy. Jednak najbardziej denerwujące było to, że mniej więcej co drugi dzień wydawałam kupę kasy na jedzenie, podczas gdy w domu lodówka stała pełna. Jednak nic z niej nie jadłam, ponieważ w ciągu dnia nie miałam kiedy, a wieczorem nie chciało mi się po całym dniu użerania z klientami oraz papierzyskami jeszcze zajmować szykowaniem prowiantu na kolejny dzień. Wolałam wymazać z pamięci fakt, że nazajutrz znowu będę w pracy.

3 sprytne sposoby unikania jedzenia na mieście

3 sprytne sposoby unikania jedzenia na mieście

3 sprytne sposoby unikania jedzenia na mieście

Teraz po latach takich zaniedbań kiedy często mam problemy gastryczne, bardzo żałuję, że kiedyś nie poświęciłam tych 20 – 30 minut wieczorem na przygotowanie zdrowego posiłku oraz przekąsek na cały dzień pracy. Jednak Ty wciąż możesz zadbać o to, aby dobrze się zorganizować oraz uniknąć w pracy śmieciowego jedzenia, które zaszkodzi zarówno twojemu żołądkowi jak i portfelowi. Dzisiaj podpowiem Ci 3 sprytne sposoby unikania jedzenia na mieście podczas przerwy na lunch, żebyś mogła uniknąć błędów, które ja kiedyś popełniałam.

1.Sprawy organizacyjne

Jeśli nie masz oficjalnie wyznaczonej przerwy na lunch, to radzę Ci przede wszystkim porozmawiaj ze swoim przełożonym kiedy dokładnie możesz mieć chwile wolnego, aby zjeść posiłek.  Najlepszą opcją jest jedna dłuższa przerwa obiadowa około 20 minutowa lub dwie krótkie po 10 – 15 minut. Dasz radę to załatwić? Kiedy będziesz to mieć ustalone, to koniecznie zaopatrz się w funkcjonalną, wygodną do noszenia torbę na lunch oraz zestaw różnego rodzaju i wielkości pudełek do przechowywania żywności. Są one dostępne w wielu sklepach stacjonarnych, a także on-line. Kiedy zainwestujesz już w taki sprzęt, to szkoda byłoby go nie zabierać co dziennie ze sobą, prawda?

Jeszcze jedna sprawa. W ciągu tygodnia pakuj swój lunch zawsze wieczorem. Rano zazwyczaj ciężko jest się zmobilizować, żeby wstać wcześniej. Dobrze jest też przykleić sobie karteczkę z przypomnieniem na lodówce. Przed pierwszą kawą wszystko jest możliwe, nawet to, że zapomnisz zabrać ze sobą wcześniej przygotowane jedzenie.

2.Przygotuj się wcześniej

Skoro sprawy organizacyjne, czyli to kiedy będziesz jeść lunch i w czym go do pracy przyniesiesz mamy już ustalone, to teraz zabierzemy się za przygotowanie posiłków. Koniecznie zabierz ze sobą jedno główne danie, które będzie Twoim obiadem. Jednak również zaopatrz się w różnego rodzaju przekąski, które uchronią Cię przed głodem w porze drugiego śniadania i zapobiegną sięgnięciu przez ciebie po drożdżówkę, czekoladowego wafelka, trzecią kawę z toną cukru, czy inną niezdrową pokusę. Zatem przygotuj sobie w niedzielę  na cały tydzień i trzymaj w lodówce lub spiżarni różnego rodzaju przekąski, które podczas tygodnia będziesz codziennie zabierać ze sobą do pracy. Mogą to być:

  • warzywa, takie jak oliwki, pomidorki koktajlowe, rzodkiewki, pocięte w paski: marchewka, seler naciowy, ogórek, papryka, ugotowany burak lub kolba kukurydzy,
  • owoce świeże oraz suszone,
  • orzechy i migdały,
  • batony zbożowe (bez cukru i substancji słodzących),
  • upieczone w niedzielę na cały tydzień muffinki, ciasteczka owsiane, babeczki.

Jeśli nie masz pomysłu na główne danie obiadowe, to pobierz z biblioteki Lifestylerki e-book „Pomysły na obiady w domu oraz do pracy”, gdzie znajdziesz zbiór prostych w wykonaniu, pożywnych, łatwych do transportu lekkich obiadów:

3.Zabieraj niewielką ilość gotówki

Zazwyczaj za szybki obiad w firmowej kantynie lub w mieście płacisz gotówką. Są to niezbyt wielkie kwoty. A zwłaszcza za kawę i drożdżówkę dość dziwnie byłoby płacić kartą, prawda? Poza tym płacąc pieniędzmi masz o wiele mniej czasu do namysłu, czy rzeczywiście chcesz ten produkt kupić. Także pamiętaj, że im mniej kasy w portfelu, tym mniejsza pokusa na niezdrowe przekąski.

A Ty zabierasz ze sobą jedzenie do pracy, czy raczej jesz na mieście?

  • Surowe warzywa do pochrupania to świetny pomysł. Ja bazuję jednak na kanapkach, obowiązkowym jabłku – dwóch i bananie. No i (jeśli pamiętam) to warzywach.
    W naszym bufecie można płacić kartą nawet i 2zł 😉

    • O proszę! Co za przyjazny kartom bufet. Czasem w niektórych sklepach jak chcę zapłacić za coś poniżej 10 zł. kartą, to widzę mord w oczach :)))).

      • Wiesz, nie mają prawa odmówić. A kartki „poniżej 10zł nie przyjmujemy płatności kartą” mogą sobie, ehm, drukować. Kolega bankowiec strasznie na to jest uczulony.

        • He, he, nie odmawiają, ale te spojrzenia są mało zachęcające ;).

  • Ja to najbardziej lubię jeść na mieście 🙂

  • Ja na razie jestem na urlopie macierzyńskim, ale codziennie staram się zaopatrzyć mojego chłopaka w pudełko z obiadem :). Zawsze to jakaś oszczędność, bo obiad na mieście w naszej okolicy to jakieś 12-13 złotych, a koszt zrobienia takiego samego w domu to nawet nie połowa z tego. Poza tym mam pewność, że obiad będzie mu smakował, bo wiem co lubi.

    • Ale Twój chłopak ma dobrze z Tobą :). No właśnie, a z takich 12 zł. w skali miesiąca robi się całkiem pokaźna suma, prawda?

      • O tak :). A skoro i tak muszę ugotować obiad, to co mi szkodzi zrobić jedną porcję więcej i spakować mu ją do pojemnika :D. Koledzy w pracy mu zazdroszczą, kiedy przynosi takie smakołyki 😛

  • Mama nauczyła mnie noszenia jedzenia ze sobą. W szkole zawsze miałam kanapki. Odkąd sama zamieszkałam gotuję obiad na 2 dni i zawsze biorę go ze sobą do pracy. Do tego kefir, jakiś owoc i spokojnie wytrzymuję do powrotu do domu i wczesnej kolacji. Ale to niestety konieczność. W biurze nie mamy ani stołówki, ani nawet sklepiku, a przecież nie będę codziennie wcinać hotdogów z pobliskiej stacji benzynowej, ani zamawiać fast-foodów do biura. Czasem zdarza się, że wieczorem nie mam czasu na gotowanie i wtedy jest płacz i głodowanie.

    • O, to mama zaszczepiła w Tobie bardzo dobry zwyczaj :). Moja też zawsze szykowała mi jakieś pyszne drugie śniadanie do szkoły.

  • Ja pracuję głównie w domu, więc nie mam problemu z lunchami. Jeśli nawet pojadę do pracy, to jestem tam max 3 godziny, więc i tak daję radę. Ale muszę się zabrać za męża…Możesz polecić jakieś konkretne pojemniki? Najlepiej takie z wieloma przegrodami. Tak żebym mogła tam wpakować np. sałatkę a obok coś innego.

    • Na stronie Twój lunch box mają bardzo bogata ofertę. Wiele przegródek, różne kształty i wysokości. Na pewno znajdziesz na tej stronie coś dla siebie :). Też większość czasu całe szczęście teraz pracuję w domu.

  • Aniu, tak, swieta prawda, im mniej mamy kasy do wydania, tym mniej jej wydajemy na niepotrzebne rzeczy i niezdrowe przekaski. Czyli mniej znaczy lepiej. Pozdrawiam cieplutko Beata

    • Dokładnie i to mniej kasy sprawdza się nie tylko odnośnie jedzenia :).

  • Ja zdecydowanie zabieram ze sobą jedzenie do pracy. 🙂 Na miescie lubie zjesc z przyjaciolmi w wolny dzien 🙂

    • A masz jakąś ulubioną potrawę, którą zabierasz?

  • U mnie bardzo sprawdziło się zabieranie przekąsek i lunchu do pracy 🙂

  • Katarzyna Berska

    W tym roku szkolnym 🙂 zamierzam zabierać do pracy zarówno jedzenie jak i wodę 😀 Mam nadzieję, że wytrwam w postanowieniu 😀

    • Kasia, będę trzymać kciuki, żeby Ci się udało :).

  • Moja sytuacja w chwili obecnej jest na tyle komfortowa, że mamy w pracy fajną dużą kuchnię, w której zawsze można sobie coś przygotować lub podgrzać + Biedronkę w budynku 😀

    • No to rewelacyjnie! Taka dobrze wyposażona kuchnia w pracy, to jest bardzo ważna sprawa, super że Twój pracodawca o to zadbał.

  • Szczera prawda. O wiele bardziej finansowo, zdrowotnie i chyba też smaczniej jest przygotowanie samemu czegoś wcześniej.

    • I człowiek wie dokładnie co ma na talerzu ;).

  • Najważniejsza jest organizacja. Ostatnio byłam w sklepie ogrodniczym i Pani kasjerka zastanawiała się co zje i wypaliła nagle „WIEM- zupkę chińską” 🙁 odpowiedziałam coś w stylu, że lepiej nie, bo strasznie niezdrowa. Na co miła Pani mi odpowiedziała, że nie ma czasu na nic innego. A wystarczyłoby wieczorem się przygotować i wziąć takie pudełko z warzywami/kaszą ze sobą 🙂

    • Dokładnie! Ludziom nie chce się poświęcić dosłownie 20 minut wieczorem, czy rano, a potem jedzą takie paskudztwa :(.

  • Krewetkim mmm, ostatnio robiłam przepyszne kanapeczki na drugie śniadanie właśnie z krewetkami. A Twoje propozycje są bardzo ciekawe 😉

    • O, w Niemczech sprzedają takie pyszne bułeczki z krewetkami, bajka :). Własnie sobie o nich dzięki Tobie przypomniałam :).

  • U mnie to zawsze kwestia tylko i wyłącznie organizacji 🙂 Mam swoje jedzenie i nie kusi mnie nic na zewnątrz 🙂

    • Super, i tak trzymaj. Nie ma to jak swoje własne jedzonko.

  • Masz całkowitą rację! Branie lunchu z domu to świetne rozwiązanie, ponieważ, tak jak napisałaś, nawet kiepskiej jakości jedzenie często kosztuje milion monet. A za małe pieniądze sami możemy przygotować nie dość że pyszne, to naprawdę zdrowe jedzenie.Poza tym nie zużywamy niepotrzebnie kolejnych plastikowych opakowań 🙂

    • Dokładnie, nie dość, że wiesz co jesz, to jeszcze o wiele taniej wychodzi.

  • Ja na razie siedzę w domu to nie mam z tym problemu, ale mężowi szykuję wieczorem jedzonko do pracy i śniadanie i zostawiam na noc w lodówce :). Zresztą on musiałby sobie zamówić, bo nie pracuje w „mieście”.