Dlaczego wyeliminowałam ze swojej diety gluten i nabiał

Dlaczego wyeliminowałam ze swojej diety gluten i nabiał

Dlaczego wyeliminowałam ze swojej diety gluten i nabiał

Listopad ma się ku końcowi, a ja w sumie ani razu przez ten czas nie byłam aktywna na blogu! Ten zastój nie był spowodowany brakiem weny, czy jesienną depresją. Po prostu całkowicie pochłonęło mnie życie off line. W ciągu minionego miesiąca byłam na dwóch zjazdach na mojej uczelni, jednym szkoleniu, a także postanowiłam pozbyć się z mojego jadłospisu gluten oraz nabiał, co jest dość absorbującym i czasochłonnym zadaniem. Dlaczego wyeliminowałam ze swojej diety gluten i nabiał, a także czy przedsięwzięcie to udało mi się, opowiem Ci w tym artykule. 

Wszystko zaczęło się od tego, że pod koniec października na pierwszym zjeździe moich studiów podyplomowych o kierunku psychodietetyka, poznałam dietetyczkę, która specjalizuje się w pacjentach z chorobą Hashimoto. Dowiedziałam się od niej, że u wielu osób, którym pomagała zastosowanie odpowiednio zmodyfikowanej diety przyniosło bardzo pozytywne skutki takie jak poprawa samopoczucia, a nawet obniżenie przeciwciał tarczycy. Bardzo mnie to zainteresowało, ale na co dzień jestem tak zabiegana, że szybko o tej rozmowie zapomniałam. Jednak kilka dni później tak się złożyło, że dostałam od moich rodziców w prezencie książkę pod tytułem “Hashimoto. Jak w 90 dni pozbyć się objawów i odzyskać zdrowie”. Stwierdziłam, że coś jest na rzeczy, skoro ten temat tak mnie ciągle prześladuje i postanowiłam się temu bliżej przyjrzeć.

Dlaczego wyeliminowałam ze swojej diety gluten i nabiał

Ze sporym zainteresowaniem zaczęłam czytać tę książkę. Napisała ją Izabella Wentz, która jest amerykańską farmaceutką polskiego pochodzenia. Autorka  na własnej skórze doświadczyła choroby Hashimoto, którą zdiagnozowano u niej w 2009 roku. Tak samo jak ja rozpoczęła wędrówki od jednego lekarza do drugiego, po to żeby w końcu rozczarować się ich podejściem oraz poziomem wiedzy na ten temat i zacząć działać na własną rękę. Postanowiła wykorzystać swoje farmaceutyczne wykształcenie, a także doświadczenie oraz  wiedzę mamy lekarki, żeby opracować metodą prób i błędów własną kurację, która w 2013 roku doprowadziła u niej do remisji choroby oraz poprawiła jakość jej życia.

W tej książce Izabella na podstawie własnych doświadczeń przeprowadza czytelnika krok po kroku przez kolejne etapy swojego programu terapeutycznego. Łączy w niej klasyczne metody wraz z niekonwencjonalnymi sposobami takimi jak:

  • jedzenio terapia (eliminacja niekorzystnych produktów oraz wprowadzanie tych pro zdrowotnych),
  • eliminacja toksyn ze swojego otoczenia,
  • eliminacja stresu z codziennego życia,
  • daje przydatne wskazówki na temat zmiany dotychczasowego trybu życia oraz nawyków żywieniowych na zdrowsze.

Jeśli chodzi o mnie, to jak już wspominałam, od wielu lat zmagam się z zapaleniem tarczycy, czyli chorobą Hashimoto. Już wielokrotnie słyszałam i czytałam o niekonwencjonalnych metodach, o których pisze Izabella. Jedną z nich jest eliminacja z jadłospisu glutenu oraz nabiału. Przez wiele lat podchodziłam do tego tematu dość sceptyczne. Jednak ponoć na pewien odsetek ludzi ta kuracja rzeczywiście działa, poprawiając ich samopoczucie oraz pomagając zbić przeciwciała tarczycy. Dlatego w końcu stwierdziłam, że chciałabym też taką dietę przetestować na sobie. Przecież nie mam nic do stracenia, a do zyskania bardzo wiele, prawda?

Eliminacja glutenu i nabiału w praktyce

Dlaczego wyeliminowałam ze swojej diety gluten i nabiał

Dlaczego wyeliminowałam ze swojej diety gluten i nabiał

Jak postanowiłam, tak też zrobiłam. Najpierw myślałam o tym, żeby wprowadzić zmiany stopniowo:

  • w pierwszym tygodniu wyeliminować gluten,
  • następnie w drugim tygodniu zastąpić produkty z mleka krowiego tymi wytwarzanymi z koziego i owczego,
  • w końcu w trzecim i czwartym tygodniu chciałam stopniowo zacząć wykluczać te produkty z mojego codziennego jadłospisu. Najpierw mleko, następnie jogurt, sery, masło itd.

Jednak z racji tego, że do zbyt cierpliwych osób nie należę i chciałam wszystko mieć teraz już, od razu, to 7 listopada zrobiłam drastyczne cięcie i od tego dnia nie jem żadnych produktów zawierających gluten ani nabiału.

Jeśli chodzi o eliminację glutenu, to nie był to dla mnie jakiś wielki problem. Od około trzech lat nie jem pszenicy i jednocześnie wprowadziłam do swojej diety dużo bezglutenowych produktów, takich jak:

  • kasza gryczana,
  • ciemny ryż,
  • komosa ryżowa,
  • kukurydza

Zatem jedyna rzecz jakiej musiałam pozbyć się z mojego codziennego jadłospisu, to mój ukochany żytni chlebek Wasa oraz płatki owsiane. Jednak z tego co wiem, to te drugie są dostępne w wersji bezglutenowej w sklepach ze zdrową żywnością, więc jeszcze nic straconego.

Gorzej ma się sprawa nabiału. W zasadzie niczym nie da się go zastąpić. Przy Hashimoto nie wskazana jest soja, więc tofu odpada. Na pewno będzie mi żal mojej owczo – koziej fety, którą dodawałam do sałatki, żółtego sera Gouda bio z Lidla oraz mozzarelli do zapiekanek. Jednak czego to się nie robi dla zdrowia, prawda?

Przyznaję, że przez pierwsze dwa dni ta gwałtowna eliminacja produktów z glutenem oraz nabiału była dla mnie lekkim wstrząsem, ale szybko przeszłam nad tym do porządku dziennego. Człowiek w końcu do wszystkiego się przyzwyczai. Przez ostatnie trzy tygodnie tylko dwa razy w moich snach miałam fantazje kulinarne. Raz kupowałam na stacji benzynowej świeżutką, chrupiącą, francuską bagietkę z mozzarellą i pomidorem. Za drugim razem przyśniła mi się solidna porcja sernika mojej teściowej. Natomiast na jawie prześladują mnie myśli o kubku gorącego mleka. Aż strach pomyśleć, że jeśli moja kuracja się powiedzie i wyniki się poprawią, to już nigdy nie zjem tych pyszności.

Grunt to dobra organizacja

Podczas tych trzech tygodni jak na razie najtrudniejsze dla mnie wcale nie było zrezygnowanie z produktów zawierających gluten oraz nabiału. Największy problem miałam ze zorganizowaniem się. Dopiero teraz zobaczyłam jak jesteśmy rozleniwieni przez naszą codzienną dietę. Jesteś głodna? To nie ma nic prostszego jak kupić gotowy, najczęściej pokrojony już chleb, wędlinę oraz ser. Kanapki z tych produktów zrobisz w pięć minut. Obecnie w zasadzie żadnej z tych rzeczy nie mogę jeść. Jeśli chodzi o chleb, to sama piekę mój gryczany bezglutenowy. Wędlin nie kupuję, bo te sklepowe są niezdrowe, a poza tym często w składzie mają soję, gluten i nie wiadomo co jeszcze. A sera nie jem, z przyczyn oczywistych – nabiał.

Dzień przed rozpoczęciem eliminacji:

  • zaczęłam myśleć co takiego mam jeść zwłaszcza na śniadanie oraz II śniadanie, żeby się najeść bez użycia produktów mlecznych,
  • zaplanowałam sobie jadłospis na cały pierwszy tydzień tydzień,
  • zrobiłam listę zakupów,
  • poszłam do sklepu, żeby kupić wszystkie niezbędne do przetrwania kolejnych 7 dni produkty,
  • następnie upiekłam spory zapas chleba gryczanego z ziarnami,
  • zrobiłam kilka porcji ryby po grecku w mojej zmodyfikowanej wersji, którą mam zamiar jeść na II śniadanie,
  • ponadto upiekłam indyka ala schabik ze śliwką, który będzie świetnym dodatkiem do kanapek oraz sałatek.
  • zrobiłam też przepyszną pastę z buraków do chleba.

Jak się tylko trochę ogarnę, to na blogu udostępnię przepisy na te wszystkie pyszności. Założyłam sobie też dziennik, w którym notuję moje postępy, wrażenia, a na pewno też chwile zwątpienia. Będę też w nim zapisywać pomysły na nowe przepisy. W zasadzie stwierdziłam, że moja nowa dieta bardzo wyzwala kreatywność. Jedzenie gotowych produktów dość rozleniwia.

Jak na razie jestem bardzo podekscytowana tą nową dietą. Jest to dla mnie wyzwanie, ponieważ muszę główkować co by tu przygotować, żeby było zdrowo, smacznie, a także syto. Myślę, że największym wyzwaniem będą wyjazdy i jedzenie poza domem. Będę zdawać sprawozdanie z tego jak idą moje postępy i dzielić się pomysłami na nowe bezglutenowe oraz bez nabiału pyszne dania. A Ty trzymaj kciuki, żeby ta nowatorska metoda leczenia sprawdziła się w moim przypadku i aby moje przeciwciała tarczycy zaczęły spadać do przyzwoitego poziomu.

A Ty masz jakieś doświadczenia z dietą eliminacyjną?

  • Hashimoto jest jakąś epidemią we współczesnych czasach. I jak ktoś ma właśnie motywacje aby zwalczyć tę przypadłość to warto próbować, testować diety. Mi chyba najciężej byłoby żyć bez nabiału, ale z drugiej strony jak bym wiedziała po co to robię, to bym się przemogła. Nie mniej jednak jak się poogląda filmy o współczesnej hodowli krów, to człowiek się zastanawia czy to mleko jest wogóle po co spożywać….

  • Mnie kiedyś wydawało się, że kiepsko reaguje na mleko, więc przestałam je pić. Po kilku latach wróciłam do picia mleka, ale dolegliwości już nie wróciły, więc nie wiem, jak to interpretować 😉

  • Co prawda w temacie żywienia nie jestem ekspertem, ale byłbym daleki od pokładania zaufania w jednej tylko pozycji i nie konfrontowania jej z pracami naukowymi, które bądź co bądź wydają mi się rzetelniejszym źródłem informacji.

  • Podziwiam. Nie wyobrażam sobie rezygnacji z glutenu czy nabiału, ale grunt to dobra motywacja. Jeśli miałabym się dzięki temu czuć znacznie lepiej to jest to podstawa do wypracowania nawyku.

  • Danuta Brzezińska

    Ja nie mam problemów z glutenem, więc nie ma co wykluczać, podobno to dla zdrowego czlowieka wcale nie jest zdrowo. Zresztą mój dietetyk nie widzi takiej potrzeby. Ale podziwiam, bo to i nawyki w kuchni trzeba zmienic.

  • O matko, to już chyba nic nie zostałoby mi do jedzenia! 😀

  • U mnie to już nie dieta eliminacyjna a zmiana na stałe. Gluten odstawiłam już wiele lat temu i zmieniło się bardzo dużo na plus. Szkoda tylko, że kiedyś lekarze woleli mnie leczyć u psychologa niż diagnozować. Teraz wyeliminowałam mięso i nabiał. Jem czasami, rodzina nie chce być aż tak radykalna, a nie mam zamiaru gotować dwóch dań. U nie zmiana na duży plus, a podobno ten trop nawet polecany przy schorzeniu.

  • Na szczęście nie mam w zasadzie żadnych problemów zdrowotnych i nie muszę nic z diety eliminować. Zachowuję zdrowy rozsądek i wszystko jest w porządku 🙂 Pozdrawiam!

  • Widzisz, świetnie że do ciebie trafiłam, bo u mnie dwa tygodnie temu odkryli Hashimoto i mam przed sobą pierwszą wizytę u endokrynologa. Oczywiście zanim do tego dojdzie poradziłam się już u wujka Google z czym to się je – a raczej z czym się nie je! – i przyznaję, że się lekko wystraszyłam. Uwielbiam chleb, wędliny, za nabiałem nie będę jakoś bardzo tęsknić a jak poczytałam ile produktów je zawiera… pomyślałam, że będę żyć tylko na wodzie. Mam nadzieję, że jeszcze coś napiszesz w tym temacie, bo chętnie zdobędę wiedzę od kogoś, kto już to przepraktykował. Pozdrawiam

    https://kobietadozadanspecjalnych.blogspot.com/

  • próbowałam kilka razy i zbyt kocham gluten i nabiał

  • W takim razie czekam, aż napiszesz co jesz i pijesz bo zupełnie nie wiem co oprócz wody, warzyw i owoców Ci zostało? Trochę mi Ciebie żal, jak to tak bez sernika żyć, czy dobrego francuskiego sera i lampki szampana? Chyba bym umarła… Ja czasami przechodzę na dietę owocowo-warzywną dr Ewy Dąbrowskiej, ale na jakiś czas, chudnę i zdrowieje, ale potem szybko wracam do szynki, serów, słodkości… bo nie umiem bez tego żyć!

  • Na początku jest ciężko i to dość mocno, jeśli bardzo lubi się jajka lub jogurty. U mnie najbardziej brakowało mi właśnie jogurtów naturalnych i mleka do kawy. Bez reszty mogłam się bez problemu obyć. Ale tak jak piszesz, to w dużej mierze kwestia organizacji i przyzwyczajenia kubków smakowych do innych smaków 🙂

    • W tej mojej książce czytałam, że są (tylko nie wiem czy w Polsce) jogurty z mleka kokosowego :). Próbowałaś kiedyś?

      • Wiesz co, jeszcze roślinnych nie próbowałam. Jest ich chyba więcej. Słyszałam o kokosowym, sojowym i jeszcze jakimś. Chociaż w sklepie ich jeszcze stacjonarnie nie widziałam.Zastanawiałam się natomiast nad zrobieniem takiego jogurtu w domu. Można w sieci kupić bakterie odpowiednie i zrobić taki jogurt 😉

  • Jeśli chodzi o nabiał, to jak wiesz nie jem go w zasadzie już od dłuższego czasu. Mówię w zasadzie, ponieważ nie piję krowiego mleka (od kilku lat tylko migdałowe), nie jem jogurtów, kefirów, śmietany ani masła. Lody – najczęściej na jakimś mleku orzechowym. Ser zwykle kupuję wegański i używam max 1 plasterek dziennie. Ale w restauracjach przyznam, że naginam te zasady. Jako, że nie jem mięsa i ryb, zwykle coś, co zamawiam zawiera ser. A ja na tyle go lubię, że nie potrafię zupełnie go wyeliminować choćby podczas jedzenia w restauracjach.
    A co do gluteny, to ehhhh – nigdy nie próbowałam wyeliminować i myślę, że byłoby mi baaaardzo ciężko!

  • Próbowałam kiedyś diety eliminacyjnej, ale jeśli chodzi o gluten i nabiał, to na szczęście nie stwierdzono u mnie nietolerancji. Ciężko byłby mi się przestawić na dietę, w której nie ma udziału tych dwóch składników.

  • Nie jem glutenu ze względu na nietolerancję córki. Po prostu wysprzątałam gluten z domu, bo zwyczajnie okazało się, że szkodzi każdemu oprócz mnie…I w sumie nie brakuje mi. Gorzej byłoby z nabiałem

  • Ja chwilowo też unikam nabiału. Szkodzi bliskiej mi osobie, więc sama też go nie jem. Liczę, że wszystko się unormuje i znów będziemy razem wcinać jogurt z miodem i orzechami 😉