Rzeczy których nie toleruję

rzeczy których nie toleruję

Rzeczy których nie toleruję

Ostatnio doszłam do wniosku, że na moim blogu bardzo dużo piszę na temat tego jak rozpocząć zdrowy tryb życia, co warto jeść, czego unikać. Jednak do tej pory chyba nigdy nie wspomniałam o tym, jak w ogóle do tego doszło, że zaczęłam interesować się właściwym odżywianiem. A przyznaję, że moje początki były dość dramatyczne.

Jeśli sądzisz, że od zawsze zdrowo się odżywiam, to grubo się mylisz. Gdybyś zobaczyła, co jadłam jeszcze z 10 lat temu, to złapałabyś się za głowę. Praca biurowa wysysała ze mnie moją całą życiową energię. Nie miałam już siły na myślenie o tym, co będę jeść. Zatem kiedy żołądek o określonych porach dnia domagał się paliwa, to ja mu go dostarczałam. Odbywało się to w najszybszy oraz najprostszy z możliwych sposobów. Kidy szłam na zakupy spożywcze, to mój wózek wypełniały głównie hurtowe ilości makaronu (o zgrozo pszennego). Znajdowały się w nim też różnorodne sosy z papierka, słoika, a także zupy typu gorący kubek, czy mój ulubiony rosół z niteczkami.

Ze względu na to, że zapychałam się produktami pszennymi, mocno przetworzonymi, w skład których wchodził biały cukier, to non stop miałam niesamowitą ochotę na słodkie. Zatem takie chemiczne obiadki najczęściej zagryzałam moją ulubioną czekoladą toffi Wedla, żeby uśmierzyć ssanie. A że praca w banku, a następnie w firmie paliwowej była bardzo, ale to bardzo stresująca, to miałam też mój stały zestaw relaksujący. Było to jedno lub w cięższe dni dwa piwka Redds o smaku jabłkowym. Ponadto paczka Kinderów oraz paluszki Lajkonika. Co powiesz na to? Pewnie czytasz i się oblizujesz ze smakiem;).

Skutki złego odżywiania

Przez kilka lat takie odżywianie przebiegało całkiem sprawnie bez żadnych większych zakłóceń. Problemy zaczęły się podczas wakacyjnego wyjazdu nad morze. W pierwszy dzień po zjedzeniu smażonej ryby w panierce rozpoczęły się moje wieloletnie problemy gastryczne. Zaczęło się od bólów i pieczenia żołądka. Potem z miesiąca na miesiąc było coraz gorzej. Doszło do tego, że minimum raz na dwa tygodnie (zwłaszcza po jedzeniu poza domem) miałam ostre bóle i skurcze z prawej strony pod żołądkiem.

Wielokrotnie miałam sytuację, kiedy musiałam biec do najbliższej toalety na sygnale zastanawiając się, czy aby zdążę. Kiedy wychodząc z domu zapomniałam wsadzić do torebki Laremid (jedyny lek który po około 10 minutach uśmierzał mój ból i zatrzymywał atak), to potrafiłam specjalnie wracać się po niego do domu lub szybciutko biec do najbliższej apteki, żeby go kupić. Zaczęłam bać się jeść nie tylko w restauracjach, ale nawet odwiedzając kogoś z rodziny, czy znajomych. Kiedyś uwielbiałam podróżować, ale powoli zaczęłam obawiać się nawet jednodniowych wypadów poza miasto. Także sytuacja stała się dość nieciekawa. Panikowałam nawet na widok herbaty, której do tej pory nie przetestowałam.

Oczywiście zaczęłam pielgrzymki po lekarzach. Na pierwszy ogień poszedł rodzinny. Skończyłam na różnych gastrologach. Wykonałam wszelkie badania łącznie z gastroskopią, kolonoskopią oraz USG jamy brzusznej. I nic. Wszystko idealnie. Zaczęłam słyszeć opinie, że coś jest nie tak z moją głową, a nie brzuchem. Oczywiście takie komentarze bardzo mnie wkurzały i pogłębiały moje cierpienie. Byłam załamana, że nie mogę odkryć źródła moich problemów.

W związku z tymi wszystkimi doświadczeniami zaczęłam bardzo interesować się zdrowym odżywianiem. Dużo czytałam o różnych dolegliwościach układu pokarmowego. Zapisałam się nawet do Akademii Dietetyki, żeby zdobyć fachową wiedzę, która miałam nadzieję pomoże mi rozwikłać tajemnicę moich dolegliwości. W tym czasie byłam zmaltretowana i wycieńczona częstymi atakami oraz bólami nie tylko fizycznie, ale też psychicznie. Stwierdziłam, że muszę sama w jakiś sposób dojść do tego co się ze mną dzieje, bo jak widać nikt inny nie jest w stanie mi pomóc.

Rzeczy których nie toleruję

W końcu ponad dwa lata temu w jakimś czasopiśmie przeczytałam artykuł na temat nietolerancji pokarmowych oraz o testach, które można zrobić, żeby je wykryć. Bardzo mnie ta informacja zainteresowała, więc zaczęłam sprawdzać, czy jest możliwość wykonania ich w moim mieście. Okazało się, że tak, ale były dość kosztowne. Jednak po namyśle stwierdziłam, że zdrowie jest najważniejsze, zatem zdecydowałam się na nie. Ze względu na wysoką cenę zrobiłam obkrojoną wersję. W związku z tym nie miałam okazji sprawdzić wszystkich lub większości składników pokarmowych, które jadam na co dzień.

Jednak z tego, co mi wyszło okazało się, że mam nietolerancję najwyższego stopnia na jajka kurze. W pierwszej chwili załamałam się, ponieważ bardzo lubię jajka. Poza tym ciężko jest ich uniknąć jedząc poza domem. Są składnikiem wielu popularnych potraw, takich jak: naleśniki, pierogi, gofry, panierka, czy ciasta. Po przemyśleniu sprawy na spokojnie odetchnęłam z ulgą. Wreszcie odkryłam sprawcę moich cierpień i to było najważniejsze.

Od tamtej pory całkowicie wyeliminowałam jajka kurze z mojej diety. Kilka razy próbowałam do nich wrócić, ale za każdym razem kończyło się to negatywną reakcją ze strony mojego organizmu. Jednak na co dzień z powodzeniem zastępuję je jajkami przepiórczymi, które mi nie szkodzą. W zasadzie mogę używać ich jako zastępnika we wszystkich potrawach. Tylko oczywiście wychodzi to drożej.

Objawy nietolerancji pokarmowej

rzeczy których nie toleruję

Rzeczy których nie toleruję

Jestem bardzo zadowolona, że zdecydowałam się na te badania, ponieważ wykrycie na własną rękę nietolerancji pokarmowej jest niezmiernie trudne. Jej symptomy są podobne do wielu innych dolegliwości, takich jak na przykład zatrucie pokarmowe, alergia, czy zwykła niestrawność.  Najczęściej objawia się w postaci biegunki, wzdęcia, zaparcia, a nawet wymiotów. Oprócz tego mogą też występować zmiany skórne, bóle stawów oraz mięśni, a także przybieranie na wadze i problemy z chudnięciem. Dolegliwość ta wpływa również na psychikę. Osoba cierpiąca na nietolerancję pokarmową może mieć stany depresyjne oraz być rozdrażniona.

Najgorsze jest to, że objawy bardzo często nie występują od razu po zjedzeniu nietolerowanego produktu, lecz po kilku lub nawet kilkunastu godzinach. Zdarzało się tak, że przykładowo jadłam jajka na miękko w poniedziałek na śniadanie, a dostawałam bólu brzucha i rozwolnienie dopiero we wtorek po obiedzie. Wręcz niemożliwością było, żebym po takim upływie czasu skojarzyła, co tak na prawdę mi zaszkodziło.

Myślę, że przez lata jedzenia rzeczy których nie toleruję spustoszyłam organizm. Obecnie mój układ pokarmowy jest bardzo wydelikacony i źle znosi wiele produktów. Źle się czuję po zjedzeniu wędzonych ryb, ciężkich wędlin, czy nawet ciężkostrawnych warzyw takich jak cebula, czosnek, por, papryka, czy ogórek. Szkodzą mi też ostre przyprawy takie jak imbir, pieprz, czy nawet cynamon.

Proste zasady zdrowego odżywiania

Przez wiele miesięcy ustalałam metodą prób i błędów, które produkty są dla mnie korzystne. Teraz moja dieta bazuje głównie na świeżych owocach, warzywach, pełnoziarnistych zbożach (ryż, kasze, ciemne makarony, płatki oraz chleb), chudym mięsie (indyk, kurczak bez chemii), rybach morskich, nabiale (głównie z mleka koziego), nienasyconych olejach, orzechach oraz ziarnach. Wykluczyłam ze swojej diety całkowicie biały cukier, produkty z oczyszczonej pszenicy. Unikam produktów mocno przetworzonych. Nie kupuję już wędlin, tylko sama piekę mięso, a potem jem je do chleba na zimno. Zrezygnowałam całkowicie ze smakowych jogurtów, czy twarożków. Kupuję tylko naturalne i sama dodaję do nich świeże warzywa oraz owoce. Piję głównie wodę mineralna niegazowaną, a także sypaną zieloną herbatę. Moja ulubiona, to ta z dodatkiem kwiatu jaśminu. Jednak pomimo, że niespodziewane ataki bólów brzucha oraz biegunki ustały, to w mojej torebce nadal znajduje się opakowanie Laremidu na wszelki wypadek.

A Ty masz rzeczy których nie tolerujesz?

  • Ciekawa sprawa z tą nietolerancją. Idealnie byłoby jakby każdy zrobił sobie takie badania…

    • Dokładnie. Teraz wiele osób skarży się na takie dolegliwości. Jednak lekarze wolą przepisywać tony leków na symptomy niz szukać przyczyny.

      • Ja usłyszałam od lekarki, że takie testy kłamią i nie ma sensu ich robić, a poza tym są drogie 😉

        • Moja rodzinna też nie miała zbyt dobrej opinii na ten temat ;). Jednak te badania przeprowadziła dyplomowana dietetyczka przyjmująca w przychodni NFZ, także wydała mi się dość wiarygodna osobą. Poza tym dla mnie potwierdzeniem jest to, że odstawienie jajek mi pomogło. No chyba, że to jakiś bardzo, ale to bardzo szczęśliwy zbieg okoliczności ;).

          • Jak odstawienie pomogło to tak. Testy dają właśnie wskazówkę co może szkodzić, bo samemu ciężko po kolei wykluczać różne produkty i jeszcze można skończyć z niedoborami. Spotkałam się np. z nietolerancją pieprzu!

          • No coś Ty?! 🙂 To na to bym chyba nigdy nie wpadła :).

  • Dietę miałaś gorszą niż ja na studiach 😀

    • Długo myślałam nad tym, czy się publicznie przyznać;).

      • Bardzo dobrze, że to zrobiłaś! Nie ma nic gorszego niż te chodzące ideały 😉

  • Niestety mam całe mnóstwo takich rzeczy i co gorsza na liście są tez rzeczy, które uwielbiam – jak jaja 🙂 Do tego jaja są składnikiem np wielu ciast. Innym składnikiem jest no guma guar, która jest dodawana np do lodów. Odkąd wiem czego nie toleruję czytam wszystkie etykiety i wychodzi na to, że mogę tylko naturalnie się odżywiać, co generalnie wyszło mi na dobre 🙂

    • To tak jak u mnie:). A spróbuj sobie zastąpić jajka kurze przepiórczymi. ja nawet jak piekę to ich używam i zero negatywnej reakcji.

  • Magda

    od jakiegoś roku zmieniłam swoje żywienie i czuję się lepiej do tego czytam składy produktów które kupuje

    • Ja też teraz namiętnie czytam skład. zawsze wybieram produkty z tym najkrótszym ;).

  • Ja systematycznie zwiększam moją świadomość żywieniową, czytam więcej etykiet i jestem bardziej selektywna, ale wciąż nie jestem tak gdzie chce być…

    • Najważniejsze, że zaczęłaś się interesować tym tematem. Z czasem na pewno Twoje wiedza będzie co raz większa. A jest coś, co szczególnie Cię interesuje?

  • Ja na szczęście nie mam problemy z nietolerancjami. Aczkolwiek odkąd przestawiłam się na wegetarianizm (a staram się w miarę możliwości wegańsko) to zauważyłam u siebie ogromną poprawę samopoczucia. Dieta to podstawa, w końcu jesteśmy tym czym jemy 😉

    • O proszę. Ja też nie jem zbyt dużo mięsa i w okresach kiedy jem je np 2-3 dni pod rząd, to zaczynam się czuć niezbyt dobrze.

  • Miałam dość podobny problem z mlekiem. Co wypiłam szklankę mleka to jakby mi ktoś żołądek skręcał. Na szczęście wyeliminowanie go do minimalnej łyżeczki do kawy i skończyły się moje problemy.

    • O, moja mama tak ma z mlekiem. Ale zaczęła kupowac to bez laktozy i wszystko jest ok.

  • Aniu, świetny tytuł i świetny wpis 🙂 Super, że tak szczerze podeszłaś do tematu. Myślę, że w ten sposób pomożesz wielu osobom. Ja też nie zawsze jadłam tak zdrowo jak dzisiaj. Teraz już oboje z mężem mamy bardzo wąski wachlarz produktów, które jemy i czujemy się wspaniale. Już w ogóle nie jemy serów, nie pijemy mleka, w naszej lodówce nie ma jogurtów, śmietan, kefirów, wędlin, szynek, parówek, ketchupów, majonezów, kompletnie nie używamy makaronów, i innych takich. O słodyczach i fast foodach nie wspominam, bo szkoda na to czasu. Minimalizm w jedzeniu jest genialny 😉

    • Kasiu, to co głównie jecie na co dzień? I jak dajecie sobie radę z jedzeniem podczas wyjazdów? Dla mnie to wciąż dość stresujące przeżycie.

      • Co jemy? Kaszę jaglaną z owocami, omlety z pomidorami, jajecznicę, chlebek domowej roboty, słodycze domowej roboty, warzywa, zupy, kotlety z kaszy jaglanej czy soczewicy, pasztet z soczewicy, itd 😉 A wyjazdy? Faktycznie są stresujące. Wizyty, odwiedziny także…

        • U nas ostatnio na śniadanie hitem jest jaglanka na mleku kokosowym polana syropem klonowym ze świeżymi truskawkami:).

          • Mmmm, pyszności! Gdyby nie odległość, zapukałabym do Was o 7:00 😉 Żartuję, nie wpraszam się tak nieproszona 😉

  • Właśnie! Po kilku latach spędzonych u gastrologow którzy ciągle mówili ze jestem zdrowa wpadłam na pomysł że może mój ból brzucha to nietolerancja pokarmowa . A brzuch mnie bolał non stop raz mnie raz bardziej. Pomyslalam ze bede po kolei na 1-2miesiace wykluczac prawdopodobne skladniki. Zaczelam od glutenu. Nie mam nic co zawiera gluten. Ból brzucha minął. Teraz tylko do lekarza z moim spostrzeżeniem I chce zrobić badania na nietolerancja pokarmowa. Zeby dokladnie dowiedziec sie co mi szkodzi. Fajnie że o tym piszesz . Okazuje się że nie ja jedna 😁

    • W dzisiejszych czasach niestety coraz więcej osób cierpi na takie dolegliwości. Szkoda tylko, że bardziej tym tematem interesują się cierpiący niż lekarze :(.

  • Bardzo przydatny wpis, nie miałam pojęcia, że takie mogą być objawy alergii pokarmowej!

    • Kasiu, nietolerancji. Alergia, to jest zupełnie coś innego ;).

  • Katarzyna

    Zdecydowanie nie toleruję mięsa w formie tataru, przekąsek typu szybka długo dojrzewająca. I produktów zakwaszających organizm. Źle się po nich czuję.

  • Kamil

    Bardzo nie zazdroszczę 😯 w moim przypadku jedyne czego nie toleruje to niewysmazonego dobrze steku… Na szczęście mogę jeść chyba wszystko. Serio nie wyobrażam sobie tak rygorystycznej diety

  • Choć z naszym menu bywa różnie, to nasza rodzina nigdy nie je fastfoodów. Nie chodzimy do Maca czy KFC, nie kupujemy słodkich napojów (owszem, czasem kupimy na jakąś imprezę rodzinną), moje dzieci piją przefiltrowaną wodę z naszej własnej studni, a ja dodaję sobie cytryny. Nie jesteśmy na żadnej modnej diecie, ale stawiamy na rozsądek w posiłkach. Jemy mało mięsa, staram się podsuwać dzieciom dużo warzyw i owoców. Jeśli słodkie – to najczęściej moje wypieki, do których wiem, co dodaję:-) Ale przyznaję, że chętnie zrobiłabym sobie jakiś test, bo mimo że jem rozsądnie, nie mogę zrzucić parę kilo:-(

  • Wykrycie takiej nietolerancji pokarmowej może bardzo ułatwić życie, jeśli dostosujemy menu do tej sytuacji. Ja miałam robione do tej pory testy alergologiczne i wyniki czasem się wykluczały więc ciężko jest to określić. Poza tym, na szczęście nie borykam się z tym problemem. Życzę wytrwałości 🙂

  • Bardzo mi sie Twoj wpis przyda, bo wlasnie planuje wyslac pol mojej rodziny na testy nietolerancji pokarmowej. Skoro moj pies juz chodzi do alergologa, to mozemy i my, ludzie 🙂 Ja rowniez 10 lat temu zajadalam sie „smieciami”, chociaz wydaje mi sie, ze wtedy nie bylo w ogole wiedzy, ze zwykle produkty moga szkodzic. Szynka to bylo cos, prawda? A obsesja z jogurtami „owocowymi” – ja potrafilam jesc Fructis 3 razy dziennie…. Dobrze, ze mamy teraz wieksza swiadomosc i wracamy do naturalnej zywnosci.

  • Nie wiedziałam, że jajka mogą szkodzić? Bardzo Ci wspołczuję bo wyeliminowac z diety coś, co się lubi…o dla mnie byłaby to katastrofa. Japończycy byliby biedni w koncu to głowny składnik ich diety i jedza ich mnóstwo. Ja chyba nie mam na nic nietolerancji, nigdy nie miałam takich objawów jak Ty (no moze kiedyś kiedy miałam problem z kamieniem w pęcherzyku żołciowym) za to toleruję prawie wszystko, ale na szczęscie w Japonii kuchnia jest tak różnorodna, że każdy znajdzie coś dla siebie… a jedzenie wodorostów, ryżu, owoców morza i innych potraw… raczej mi nie szkodzi.
    Ale najważniejsze, że znalazłaś przyczynę swojego złego samopoczucia i Wiesz co możesz jeść, a czego nie 🙂

  • W sumie na dobre Ci wyszło, chociaż mogę się tylko domyślić ile cierpień musiało Cię to kosztować! Myślę, że (prawie) każdy z nas prowadził kiedyś mniej lub bardziej niezdrowy styl życia i odżywiania. Najważniejsze, żeby zdać sobie sprawę z tego, co ma negatywny wpływ na nasze zdrowie i to stopniowo eliminować 🙂

  • Nie toleruję piwa i większości alkoholi. Nie dlatego, że mam potem bóle brzucha, ale po prostu sam zapach i wygląd odrzuca mnie na kilometr. Jestem w stanie wypić tylko lampkę wina. Jedną.
    Poza tym rzadko jem mięso, wędlin nie lubię, nie lubię tłustych potraw i fast foodów, gotowych zupek w proszku i innych tego typu rzeczy. Za to nie wyobrażam sobie dnia bez zupy. Jakiejkolwiek, byle nie w proszku. I nie jem mięsa z kaszą ani ziemniakami. Jak już to osobny posiłek to mięso z sałatką, osobny ziemniaki z sałatką. Da się do takiego stylu jedzenia przyzwyczaić bardzo szybko

  • Trudno mi sobie wyobrazić całkowitą rezygnację z jajek kurzych, nawet nie wiedziałam, że mogą szkorzić. Tylko czego się nie robi dla własnego zdrowia 😉 Dobrze, że przepiórcze Ci służą, zawsze to jakaś alternatywa 🙂

  • może to nie do uwierzenia, ale nie mogę jeść lodów które reklamuje z Maciejem Musiałem i jego dziewczyna.Umieram. Mam skurcze i biegunki, jest mi słabo z bólu – to też wina chorej głowy?

  • Kolejny raz wchodzę na Twojego bloga i mega się cieszę, że przeczytałam ten post. Powiedz mi, jak znaleźć możliwość zrobienia podobnych badań? Też muszę je wykonać!
    Kiedyś miałam podobne jazdy po tłustszym i smażonym jedzeniu. Myślałam, że wątroba mi nawala. Przez kilka lat umierałam ze skrętu brzucha. Nie wiedziałam, co to. Brałam Ketonal. Po kilku latach dostałam takiego ataku, że nawet trzy Ketonale nie pomogły, a ból utrzymywał się przez kilka dni. Nie jadłam przez trzy dni z rzędu, leżałam zwinięta w kłębek i płakałam z bólu. Mieszkam za granicą i byłam tu dwa razy na ostrym dyżurze. Na pierwszym stwierdzili u mnie nawrót kwasu żołądkowego. Totalna bzdura, a leki nie pomagały. Na drugim lekarz stwierdził, że to wirus. Wirus przez kilka lat? o.O Tak więc chcieli mnie zabić. Traf chciał, że miałam zabukowany bilet lotniczy do Polski i prosto z lotniska (zamiast kupić działkę, tak jak zaplanowałam podczas tego 3-dniowego urlopu) trafiłam na stół operacyjny, bo okazało się, że mam kamień w pęcherzyku żółciowym, który zapchał odpływ żółci i gdyby nie ten przylot do Polski, to by mnie żółć zalała i bym już nie wstała. Także Bóg nade mną czuwał. A opieka lekarska w Anglii jest jeszcze gorsza niż w Polsce. Żadnych badań mi nie zlecili (mimo, że prosiłam o gastrologię i usg jamy brzusznej).
    A co do nawyków żywieniowych, to moje wyglądają dokładnie tak, jak Twoje… tyle, że przed zmianą 😛 ups!
    Uff ale się rozpisałam…

  • Bardzo ciekawy temat poruszasz. Ja już od pewnego czasu zbieram się, żeby zrobić badania na nietolerancje pokarmowe. Na razie nadal odżywiam się na bazie DDP, ktora też pozwala uważnie obserwować objawy, tego co nam szkodzi, a co jest ok – oto link do moich doświadczeń: http://mindfulcultures.pl/schudnac-skutecznie-leczac-cialo/ Ale badania jednak zrobię…

  • Mnie zastanawia dlaczego lekarze sami nie wysyłają nas na takie badania i nie sugerują, że problemy jelitowe i żołądkowe mogą być związane z nietolerancjami pokarmowymi. Do czego to doszło, aby samemu szukać przyczyny bólów, bo służba zdrowia bagatelizuje problem..

  • Na jednej ze stron wyczytałam, że dieta też powinna być dostosowana do grupy krwi. Jak się okazało dla mojej grupy 0+ trzeba unikac nabiału i truskawek.. Czyli wszystko na czym opiera się moja dieta… Planuję w najbliżym czasie wybrać się do dietetyka albo właśnie na takie testy, które opisalaś, aby dokłądnie to sprawdzić.
    Nie przeżyję bez twarogów i truskawek 🙁

  • Nawet nie wyobrażam sobie jakie to musiało być przykre słyszeć takie komentarze od innych ludzi. Ty się męczysz, a ktoś ci wmawia, że masz coś z głową… Dobrze, że postawiłaś na swoim i odnalazłaś przyczynę.

  • Aniu, podobnie jak Ty zmagam sie z nietolerancjami na jajka, białko mleka krowiego i gluten. Do tego jestem wege, ale wszystko jest do opanowania, co przekładam na swój blog 😉 Fajnie, że powstają takie wpisy, jak twój 😉

  • Nietolerancja jaj kurzych może nieźle utrudnić życie, bo tak, jak piszesz, są częścią bardzo wielu produktów. Fajnie, że udało Ci się je zastąpić jajami przepiórczymi i że w końcu wyeliminowałaś przykre dolegliwości. Takie badania to bardzo dobra sprawa. Ja sama zauważam, że kilka produktów mi szkodzi i staram się je ograniczać. Mimo to warto znać głównego winowajcę i zmodyfikować dietę tak, żeby czuć się dobrze 🙂

  • Kamila Aleksandra Pokój

    Dobrą opcją na problemy gastryczne jest dieta roślinna, która od razu eliminuje sporo obciążających dla żołądka produktów – mięso, nabiał i właśnie jaja 🙂 Oczywiście można jeść wegańsko i tłusto, a można jeść „wszystko” i jeść zdrowo, ale z moich obserwacji wynika, że weganie jedzą lżejsze, bardziej przyjazne żołądkowi rzeczy.

  • Nie jemy glutenu. Starsza córka go nie toleruje. Gdy to wyszło, okazało się, że problem ma również Mąż…Także u nas jest strefa wolna od glutenu. Wszystko inne jemy, oczywiście w ramach rozsądku

  • Ja akurat wszystko toleruję;) ale to niesamowite, jak ogromny wpływ ma nasze jedzenie na nasze samopoczucie. Jeśli mam zjeść np. zupkę chińską i pół dnia czuć się później zamulona, to jaki jest w tym sens? Przecież jedzenie ma być źródłem energii.

  • Przez całe dzieciństwo podobne sensacje żołądkowe miałam po zjedzeniu wszelkiego drobiu – chociaż w testach nie wychodziło mi uczulenie na niego. Później samo mi przeszło. Natomiast z jajkami mam podobnie, ale uwaga: tylko w wersji na surowo lub na miękko. Czyli tiramisu, majonez lub jajko sadzone powodują złe samopoczucie (chociaż przyznam, nie aż TAK złe), ale już jajka na twardo nie szkodzą mi zupełnie. Podobnie ma moja córka.
    Uważam, że wiedza co nam rzeczywiście szkodzi jest nie do przecenienia. Kiedy nie wiemy, pozbawiamy się przyjemności jedzenia innych rzeczy, które mogą być dla nas zupełnie OK.

  • Ale mnie zmyliłaś tytułem 😉 Myślałam, że czego nie tolerujesz jako osoba.. w sensie zachowań itp. 😀

    Co do makaronów to się nie zgadzam, jem praktycznie codziennie z mąki pszennej durum i nie uważam, aby było niezdrowe 😉 Co do kwestii glutenu nie będę się spierać, nie wierzę i tyle 🙂

    Ciekawa historia z tym brzuchem… ja mam migreny i niestety podejście lekarzy znam na własnej skórze DRAMAT… i dziwię się, że żaden „specjalista” nie zaproponował Ci tych tekstów IDIOCI masakra.

    Chyba wreszcie natrafiłam na bloga, którego będę czytać regularnie z zapartym tchem 😉 Miło Cię poznać i dziękuję za odwiedziny 🙂