Waga stanęła i co dalej

Waga stanęła i co dalej

Waga stanęła i co dalej

Od kilku tygodni, odżywiasz się właściwie, wyciskasz z siebie siódme poty podczas ćwiczeń, ale pomimo tego ostatnio zauważyłaś, że wskazówka na wadze ani drgnie! Stoi w miejscu jak zaklęta i nie drgnie nawet o jeden grama. Co się dzieje?!  Spokojnie, nie zniechęcaj się. Zaraz wytłumaczę Ci o co chodzi i jak z tej sytuacji wybrnąć.

Wiem, że na pewno bardzo ciężko było Ci podjąć decyzje o odchudzaniu się, ponieważ taka sytuacja zawsze łączy się z dużym wysiłkiem, wyrzeczeniami, a także niestety prawdopodobieństwem porażki. Myślę, że wizja klęski mogła przerażać Cię bardziej niż zakaz jedzenia ptysiów z kremem i lodów z bitą śmietaną. Bałaś się, że w którymś momencie nie wytrzymasz, pękniesz i poddasz się. A wtedy na kolejny raz na pewno zabrakłoby Ci już sił i odwagi.

Także na pewno byłaś bardzo szczęśliwa i zmotywowana kiedy przez pierwsze tygodnie wszystko szło zgodnie z planem. Zdrowe, lekkie jedzenia okazało się całkiem smaczne, a także wystarczająco sycące. Ćwiczeń na początku nienawidziłaś, ponieważ byłaś po nich tak obolała i skatowana, że ciężko było Ci ruszyć ręką lub nogą. Jednak po kilku dniach poczułaś, że pomimo zmęczenia rozpiera Cie niesamowita, pozytywna energia oraz radość.Napięcie, które przez cały dzień gromadziło się w Twoim ciele na skutek różnych stresujących sytuacji po treningu znikało jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Także łatwo nie było, ale odczuwałaś pozytywne efekty swoich działań i wszystko szło we właściwym kierunku.

Waga stanęła i co dalej

Waga stanęła i co dalej

Waga stanęła i co dalej

Aż tu nagle pewnego dnia zauważasz, że wskazówka Twojej wagi łazienkowej, ani drgnie. Może to baterie? Wymieniasz je. Znowu próbujesz i nic. Potem każesz całej swojej rodzinie przetestować wagę. Ani drgnie. Może się zepsuła? Idziesz sprawdzić wagę koleżanki i tę w klubie fitness. To samo. Załamujesz się. Waga stanęła i co dalej? Tyle wysiłku, wyrzeczeń na nic. A miało być tak pięknie! Spokojnie. Jeszcze może być. Pewnie się zdziwisz, ale takie zatrzymanie się wagi po kilku tygodniach zmienionej diety oraz intensywnych treningów, to rzecz bardzo często spotykana.

Wersja najbardziej optymistyczna jest taka, że dzięki właściwemu odżywianiu wspartemu intensywnym wysiłkiem po prostu zaczęły budować Ci się mięśnie. Także spalasz tkankę tłuszczową, ale rosną Ci mięśnie, które ważą więcej niż tłuszcz, więc masa ciała może spadać w wolniejszym tempie lub nawet się zatrzymać. Także bardzo ważne jest to, żebyś zaczynając dietę oraz ćwiczenia nie tylko ważyła się, ale również regularnie mierzyła sobie obwód: talii, bioder oraz ud. Możesz dodatkowo zmierzyć sobie też klatkę piersiową, barki oraz ramiona. Najlepiej dokonuj pomiarów oraz ważenia się raz w tygodniu, w ten sam dzień, rano o tej stałej porze. Pamiętaj, żeby koniecznie być na czczo.

Jednak czasem zdarza się tak, że popełniasz drobne pomyłki, które mogą doprowadzić do zatrzymania się strzałki na wadze. Dzisiaj pomogę Ci odkryć, co to za błędy i jak je naprawić.

Zbyt gwałtowne działanie

Kiedy chcesz schudnąć, to zanim podejmiesz jakiekolwiek działania, wyliczasz sobie swoje dzienne zapotrzebowanie energetyczne. Zazwyczaj liczba kalorii, którą powinnaś jeść, żeby schudną różni się od tej, którą spożywałaś do tej pory. Prawda? Najczęściej jest też tak, że chcesz widzieć efekt swoich działań natychmiast. Zatem nie redukujesz stopniowo kaloryczności swoich posiłków tylko od razu dokonujesz drastycznego cięcia na przykład z 2100 na 1700 kcal. Takie gwałtowne ograniczenie powoduje, że Twój organizm wpada w panikę. Boi się, że chcesz go zagłodzić i uruchamia się jego reakcja obronna. Przestawia się na tryb oszczędzania energii (przez co stajesz się zmęczona i ospała), a także zaczyna magazynować jej zapas na czarną godzinę w postaci znienawidzonego przez Ciebie tłuszczu.

Rozwiązanie Twojego problemu:

Dlatego na samym początku odchudzania oraz zmiany swoich dotychczasowych nawyków (dieta, spora ilość aktywności fizycznej) musisz uzbroić się w cierpliwość. Wprowadzaj zmiany spokojnie i stopniowo. Nie funduj swojemu organizmowi terapii szokowej, ani nie forsuj go. On musi oswoić się z nową sytuacją. Zanim masa Twojego ciała zacznie ponownie spadać, to może minąć od 3 do 4 tygodni. Żeby trochę tę sytuacje przyspieszysz, to jeśli masz siły dodaj jeden ekstra trening w tygodniu lub wydłuż trochę dotychczasowe.

Waga stanęła i co dalej

Waga stanęła i co dalej

Niepotrzebnie eliminujesz węglowodany

Bardzo ważne jest, żebyś sobie uświadomiła, że kiedy jesz zbyt mało węglowodanów lub o zgrozo w ogóle, to Twoja tkanka tłuszczowa nie spala się efektywnie. Ponadto pozbawiasz się bardzo ważnych składników odżywczych oraz paliwa napędowego dla swojego mózgu. Wiem, że na pewno boisz się węglowodanów, ponieważ przez lata nasłuchałaś się o nich niesamowitych historii i teraz wierzysz, że są złem wcielonym odpowiedzialnym za Twoje wszystkie porażki żywieniowe i nie tylko. Jest to jednak tylko częściowo prawda.

Pamiętaj, że węglowodany dzielą się na dwie grupy. Proste rzeczywiście są szkodliwe, sprzyjają przybieraniu na masie ciała i nie posiadają żadnych wartości. Jednak złożone są bardzo korzystne, bogate zwłaszcza w witaminy z grupy B oraz błonnik pokarmowy, który jest Twoim wielkim sprzymierzeńcem w walce z nadprogramowymi kilogramami.

Rozwiązanie Twojego problemu:

Zatem najbardziej korzystnym i zdrowym rozwiązaniem dla Ciebie będzie wyeliminowanie węglowodanów prostych oraz produktów zawierających je, słodyczy, słodkich napojów, a także potraw z białej przetworzonej mąki. Pilnuj, żeby 60% Twojego dziennego zapotrzebowania kalorycznego pochodziło z węglowodanów złożonych. Ich świetnym źródłem są: pieczywo razowe, ciemne makarony, rośliny strączkowe, pestki, nasiona, kasze.

Jesz zbyt mało

Często odchudzając się decydujesz się na głodówkę. Myślisz, że nie jedząc przynajmniej na samym początku przyspieszysz proces chudnięcia i szybko zobaczysz pierwsze efekty, które dodadzą Ci skrzydeł i zmotywują do dalszych działań. Nic bardziej mylnego. Permanentne uczucie głodu, które w wyniku tych działań będzie Ci towarzyszyć przez większość dnia, to najczęściej najprostsza droga do spektakularnej porażki oraz efektu jo-jo. Poza tym długo tak nie wytrzymasz, w końcu pękniesz i wrócisz do starych nawyków. Także pamiętaj, że jeśli będziesz jeść zbyt mało, a do tego potrawy oraz produkty, które Ci nie smakują, to bardzo szybko się poddasz.

Rozwiązanie Twojego problemu:

Żeby ustrzec się przed taka porażką, to koniecznie sporządź sobie listę zdrowych, lekkich produktów oraz potraw, które uważasz za smaczne. Postaraj się też „odchudzić” swoje dotychczasowe ulubione potrawy, z których wiesz, że nie dasz rady zrezygnować. Na przykład kotlety mielone możesz upiec zamiast ich smażyć. Zjedz truskawki z jogurtem, a nie śmietaną, a zamiast cukru używaj ksylitolu, ponieważ ma o połowę mniej kalorii. Zamiast lodów wybieraj owocowe sorbety. Poza tym eksperymentuj w kuchni, baw się przepisami i szukaj swoich nowych ulubionych smaków. Gotuj wspólnie z rodzina i przyjaciółmi. Wymieniajcie się zdrowymi przepisami. W taki sposób będziesz jeść zdrowo i z przyjemnością, a także najadać się bez poczucia winy oraz skutków ubocznych w postaci dodatkowych kilogramów.

Waga stanęła i co dalej

Waga stanęła i co dalej

Zamiast tłuszczu spalasz mięśnie

Twój codzienny rozkład dnia jest bardzo napięty, więc trudno jest Ci wygospodarować kilka razy w tygodniu dodatkową godzinę na ćwiczenia. Wieczorami najczęściej jesteś zmęczona lub zajęta obowiązkami domowymi. Dlatego często podejmujesz decyzję, żeby wstać bladym świtem i jeszcze przed śniadaniem idziesz biegać lub ćwiczyć na siłownię. Dopiero po aktywności fizycznej bierzesz szybki prysznic, jesz pierwszy posiłek dnia, a następnie pędzisz do pracy. Jest to dość wygodne rozwiązanie z logistycznego punktu widzenia. Jednak może mieć opłakane skutki. Nie wiem, czy masz świadomość, że Twój organizm zaczyna spalać tłuszcz dopiero po około 25 minutach treningu. Wcześniej czerpie energię z węglowodanów. Zatem jeśli ich mu nie dostarczysz przed ćwiczeniami, to zgadnij co się stanie? Zacznie robić coś strasznego. Zjadać samego siebie, czyli potocznie mówiąc będziesz spalać swoje mięśnie. Zresztą ćwicząc na czczo istnieją też inne zagrożenia takie jak na przykład omdlenia, czy zasłabnięcia.

Rozwiązanie Twojego problemu:

Jeśli chcesz ćwiczyć rano, to przed wyjściem z domu koniecznie zjedz chociaż niewielką przekąskę. Posiłek ten powinien składać się z białka i węglowodanów. Może to być na przykład banan lub jogurt z dodatkiem orzechów i suszonych owoców. Zjedzenie tej małej przekąski zajmie Ci nie więcej niż 5 minut, a zadbasz o swoje zdrowie i prawidłowe funkcjonowanie organizmu.

A czy Twoja waga kiedykolwiek stanęła w miejscu?

  • Bardzo dobre porady, na pewno będą przydatne osobom odchudzającym się 🙂

  • Monika Pazdej

    Osobiście nie lubię diet eliminacyjnych nie są dla mnie pokusiła bym się o stwierdzenie, że dla nikogo nie są dobre. No może z wyjątkiem osób eliminujących pewne składniki z powodów zdrowotnych 😉 Zgadzam się z tobą, że we wszystkim potrzebny jest umiar i rozsądek a cierpliwość i wytrwałość mogą tylko pomóc.

    • Zgadzam się z Tobą w 100%, dieta eliminacyjna jest dobra np. dla alergika lub kogoś cierpiącego na nietolerancję pokarmową.

  • Ciekawy i przydatny wpis dla osób odchudzających się. 🙂 Zdrowe podejście do wszystkiego jest najlepsze. 🙂

  • Znam ten problem z autopsji! 🙂 I do tego obsesyjne ważenie się, by zobaczyc choć pół kilo mniej na wadze, masakra! Ja schudłam dopiero jak przestałam sie ważyc :))))

  • tak własnie mam od 2 miesięcy – ani du-du a jak na złość wszyscy mi mówią jak ja to schudłam …. wrrrrrr

    • A robisz, którąś z tych rzeczy, które wymieniłam?

  • Już wiem, jaki popełniam błąd! Trenuję na czczo 🙁 Od jutra zmieniam 😉

    • Kasiu, bardzo się cieszę, że pojęłaś taką decyzję :). To daj potem koniecznie znać jak Ci idzie zmiana nawyku i jak Twoje samopoczucie. Trzymam kciuki :).

  • Generalnie u mnie waga od jakiś pięciu lat stoi w miejscu, co bym nie robiła 😉

    • Może mięśnie Ci rosną? 😉 U mnie też stoi w miejscu, ale całe szczęście na właściwej liczbie :).

      • Ani mięśnie, ani nic mi nie rośnie 😉 Ostatnio co mi urosło, to brzuch ponad sześć lat temu 😉

  • Joanna Baranowska

    Nigdy się nie odchudzałam, natomiast kiedy więcej wysiłku wkładam w treningi sportowe, moja waga rośnie. Myślę, że to kwestia przyrostu mięśni – taki przyrost wagi łatwo zgubić.

  • Moja waga ostatnio to jakaś masakra 😀 tak niechcący się zważyłam i jak zobaczyłam 57 kg to o mało nie zeszłam na zawał 😀 no masakra jakaś. I ja to w ogóle jestem jakiś ciężki przypadek. Czasem potrafię się zebrać w sobie i ćwiczyć i zdrowo się odżywiać, tak kiedyś schudłam 10 kg, ale ostatnio powiem Ci że tak masakrycznie brak mi motywacji że nie robię dosłownie NIC! No i to widać 😀

    Aniu mam prośbę, czy jest szansa dostać ostatni newsletter ? Do tej pory mi dochodziły od Ciebie, a ten ostatni nie. Ładnie proszę 🙂

    • Jeśli ma się skłonności do przybierania na wadze, to nie ma innej rady tylko być systematycznym ;). Do tego im więcej się je, tym więcej ćwiczyć. Kasiu jutro lub w poniedziałek jak będę szykować kolejny newsletter, to sprawdzę, czemu był problem z dostarczeniem, a dwa wyślę Ci ostatnią wiadomość, żebyś była na bieżąco :).

  • Oczywiście nie raz zdarzyła mi sie taka sytuacja, jednak zawsze myślałam, że organizm się „przyzwyczaił” do nowej sytuacji i nie reaguje tak spektakularnie. Teraz już wiem, że przyczyn może być kilka i można zniwelować te efekt pauzy w całym procesie. Dzięki!

    • Proszę bardzo :). Mam nadzieję że te rozwiązania znajdą u Ciebie w razie sytuacji kryzysowej zastosowanie w praktyce :).

  • Myślę, że jeśli nie jest się osobą otyłą, a po prostu chce się poprawić swój wygląd, to nie powinno się patrzeć na wagę. Jeśli sporo ćwiczysz, to Twoje ciało zacznie się zmieniać. Zgubisz tłuszcz, ale zyskasz trochę mięśni, więc waga nie spadnie o tyle ile się spodziewasz. Patrzcie w lustro, nie na wagę 🙂

    • A przede wszystkim mierzcie się;). Ale weź to powiedz zdesperowanej kobiecie, która się waży 5 x dziennie ;).

  • Kiedy byłam na etapie odchudzania to chyba nie zdarzało mi się, aby na dłużej niż kilka dni waga mi stawała. Może to wynikało z tego, że wtedy bardzo skrupulatnie dbałam o dietę dostosowaną do ćwiczeń. Dziś jestem po etapie odchudzania (o ironio, nie przez specjalne menu i treningi, tylko mniejsze porcje –
    także pizzy i piwa) więc to, że waga stoi kiedy chcę stracić 1-2 kg dla lepszego samopoczucia, to już nie jest tak alarmujące 🙂

  • Oby to były te miesnie. Tymbardziej, ze miesnie, jak juz sobie je wyrobimy, spalaja wiecej kalorii. Wiec wtedy mozna zjesc ciasto i miec ciastko. Tzn nie miec ciastka, ale ładne, smukłe ciało. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Czasem waga staje. Dla mnie, osoby zdecydowanie uwielbiającej słodycze 😉 najważniejsze jest jednak by nie rosła 😉 Staram się jeść częściej i mniej, ale są dni, kiedy jem za mało i pod tym fragmentem Twojego tekstu na pewno mogłabym się podpisać 😉