Jak zostałam bizneswoman

Jak zostałam bizneswoman

Jak zostałam bizneswoman

Uwielbiam czytać podsumowania miesiąca na innych blogach. Od bardzo długiego czasu przymierzałam się  do swojego własnego,  ale jakoś do tej pory nie udawało mi się zrealizować tego postanowienia. Jednak tegoroczny maj był tak obfitujący w różnego rodzaju wydarzenia, że postanowiłam to wszystko wreszcie zebrać do kupy i napisać o najbardziej przełomowej decyzji jaką do tej pory podjęłam w odniesieniu do mojego bloga.

W lipcu Lifestylerka będzie obchodziła już 4 urodziny. Jej los przez te wszystkie lata był bardzo burzliwy. Początkowo zamieszczałam na tej stronie tylko sprawozdania z moich podróży. Wraz z upływem miesięcy tematyka wpisów stopniowo ulegała zmianie. Wplatałam co raz więcej postów kulinarnych. W międzyczasie zaczęłam też interesować się zdrowym stylem życia. Chciałam, żeby również i ta tematyka zagościła na moim blogu. Zatem połączyłam w jedno moje dwie życiowe pasje – blogowanie oraz dietetykę. Stały się one moim sposobem na życie. Chociaż nie ukrywam, że z tą miłością bywało różnie. Wielokrotnie przeżywałam wzloty i upadki. Miałam szalone przypływy weny, a następnie długie tygodnie zastoju. Kilkakrotnie zmieniłam koncepcję bloga.

Przełomowa decyzja

Jak zostałam bizneswoman

Jak zostałam bizneswoman

W końcu po wielu miesiącach rozważań za i przeciw postanowiłam, że nie ma odwrotu. Jeśli chcę się dalej rozwijać, a nie tkwić sfrustrowana w miejscu, to choćby nie wiem co, muszę postawić kolejny krok i iść do przodu. Zatem dnia 14 maja 2018 roku nastąpiła historyczna chwila. Postanowiłam przekształcić moją działalność blogową w świetnie prosperującą firmę.

“Ten kto nie chce znajdzie wymówkę, ten kto chce znajdzie sposób”

Oczywiście zanim podjęłam tę decyzję, to kilka osób musiało nasłuchać się na temat  moich obaw przez długie godziny. Uwielbiam tworzyć treści oraz produkty, a także zajmować się promocją, ale nie mam pojęcia na temat spraw technicznych, czy księgowych, które co tu dużo mówić przerażają mnie. Wisienką na torcie na sam koniec była informacja o RODO. Dobiła mnie zupełnie i sparaliżowała moje działania na ładnych kilka tygodni. Jednak postanowiłam zastosować się do złotej myśli mojej pierwszej szefowej, która mawiała “nie rób czegoś, co ktoś może zrobić za ciebie”. W związku z tym postanowiłam sprawy, na których się nie znam oddać w ręce specjalistów z poszczególnych dziedzin, żeby zaoszczędzić sobie bólu głowy, nie tracić cennego czasu, a przede wszystkim, aby wreszcie ruszyć z miejsca.

Jak zostałam bizneswoman

Jak zostałam bizneswoman

Jak zostałam bizneswoman

Zatem pierwszym zobowiązującym mnie do dalszych działań krokiem jaki podjęłam, było zlecenie zrobienia dla mnie sklepu internetowego. Kolejna rzecz jaką zrobiłam, to było umówienie się na wizytę w biurze rachunkowym, aby przedyskutować szczegóły współpracy. Na tym spotkaniu pani księgowa poszła za ciosem i przygotowała dla mnie od ręki wszystkie dokumenty potrzebne do zgłoszenia działalności. Mało tego, wysłała je do urzędu on-line. Zatem nie pozostało mi już nic innego jak zanieść moje zgłoszenie w formie papierowej do urzędu miasta. W sumie nie spodziewałam się, że sprawy tak szybko się potoczą i nawet sobie nie przemyślałam jak ma brzmieć nazwa mojej firmy. Kiedy padło pytanie, co ma być wpisane w papiery, to przez chwilę miałam pustkę w głowie, ale po chwili przyszła mi na myśl jedyna słuszna odpowiedź … Lifestylerka. Ta nazwa towarzyszy mi już tak długo i zapracowała na siebie, zatem uhonorowałam ją w taki sposób. Trzecią ważna rzeczą, którą zrobiłam, to było skorzystanie z pomocy prawnika przy wdrożeniu RODO w mojej nowo powstałej firmie.

“W konfrontacji strumienia ze skałą, strumień zawasze wygrywa – nie przez swoją siłę,

ale przez wytrwałość” – Budd

Moje produkty

Jak zostałam bizneswoman

Jak zostałam bizneswoman

Pewnie teraz zachodzisz w głowę, czym moja firma będzie się zajmowała. Zaraz Ci wszystko wyjaśnię. Jeśli chodzi o profil mojej działalności, to też bardzo długo się nad tym zastanawiałam. Jestem Doradcą Żywieniowym, Psychodietetykiem, ale również Blogerką. Dlatego chciałabym połączyć te wszystkie dziedziny ze sobą. Nie chcę prowadzić typowego gabinetu psychodietetycznego i być “panią w białym fartuszku”, która układa gotowe jadłospisy. Chciałabym być propagatorką zdrowego trybu życia. Edukować fajne babeczki  jak na co dzień dokonywać mądrych i korzystnych wyborów jeśli chodzi o odżywianie i aktywność fizyczną, żeby bez wyrzeczeń być zdrową, pełną energii, dobrego nastawienia i zadowoloną ze swojej figury.

Gotowe jadłospisy i listy zakupów, to dla mnie jest jednoznaczne z dawaniem złowionej już ryby. Ja chciałabym dać kobietom narzędzia, dzięki którym same będą mogły mieć świadomość tego co jedzą i umiejętność kontrolowania tego. Oczywiście nie zabraknie przykładowych jadłospisów i podpowiedzi, co warto kupić, ale nie chciałabym uzależniać ludzi od gotowców. Zatem przynajmniej na początek moja działalność będzie polegać głównie na sprzedaży kursów on-line wraz ze wsparciem na grupie na Facebooku. Przygotowałam już 3 perełki, o których niedługo Ci opowiem. Natomiast w niedalekiej przyszłości chciałabym przekształcić te kursy również w indywidualne konsultacje z programem wsparcia szytym na miarę.

A co wydarzyło się u Ciebie w maju?