Hashimoto a zdrowy styl życia

Hashimoto a zdrowy styl życia

Hashimoto a zdrowy styl życia

Kiedy sześć lat temu dowiedziałam się, że cierpię na chorobę Hashimoto, to postanowiłam zrobić wszystko co w mojej mocy, aby znowu poczuć się dobrze, poprawić swoje wyniki i przede wszystkim odzyskać radość życia.

Tak się wkręciłam w temat zdrowego stylu życia, że postanowiłam edukować się w tym kierunku. Ukończyłam Akademię Dietetyki, a następnie studia podyplomowe o kierunku Psychodietetyka. Dzięki swojemu uporowi, determinacji oraz zdobytej wiedzy mam lepsze wyniki. Znów mogę cieszyć się dobrym samopoczuciem, a przede wszystkim życiem. Doszłam też do wniosku, że przecież jest wiele takich osób jak ja, które od lat cierpią na chorobę Hashimoto, schorzenia gastryczne lub zmagają się z nadprogramowymi kilogramami. Chciałabym  podzielić się z nimi moją wiedzą oraz doświadczeniem, aby nie musiały jak jak w długi oraz mozolny sposób metodą prób i błędów dochodzić do tego wszystkiego do czego ja w końcu doszłam.

Zatem jeśli Ty też chciałabyś odzyskać utraconą dawno energię i radość życia, poczuć się dobrze we własnym ciele, a nawet pozbyć kilku zbędnych kilogramów, to nie musisz tak jak ja dochodzić latami do tego, co należy zrobić. Wystarczy, że zgłosisz się do mnie na bezpłatną konsultację i razem ustalimy dalszy plan działania. Jeśli chcesz się dowiedzieć na ten temat więcej, to zapraszam Cię na stronę Bezpłatnej Konsultacji po szczegółowe informacje.

Jeszcze kilka lat temu sposób w jaki się odżywiałam pozostawiał wiele do życzenia. Kiedy do sklepów zaczęły wchodzić nowości z zachodu i półki uginały się pod dotąd niedostępnymi produktami, to zaczęłam jeść je w hurtowych ilościach. Oczywiście głównym powodem sięgania po nie  była ciekawość. Chciałam wypróbować czegoś nowego, ładnie opakowanego, co do tej pory było dla mnie na co dzień nie osiągalne. Druga sprawa, to fakt, że pojawiło się wiele produktów, które bardzo ułatwiały przygotowanie posiłków. Można je było przyrządzić w prosty i szybki sposób, co było ogromnym plusem, gdy przychodziłam do domu głodna – najpierw ze szkoły, potem z uczelni, aż w końcu z biura.

Złe dobrego początki

Kiedy w wieku 23 lat wyprowadziłam się od rodziców i zaczęłam prowadzić swój dom, to miałam bardzo ograniczony budżet. W tamtych czasach  moje zakupy spożywcze w większości składały się z zupek oraz sosów z papierka oraz gotowych dań w słoikach. Byłam też wielką fanką mrożonek takich jak pierogi, pizza oraz frytki.  Na śniadanie uwielbiałam jeść czekoladowe Nesquiki z mlekiem, a do tego pić zabieloną kawę z cukrem. Również większość moich obiadów składała się z ogromnej ilości węglowodanów prostych oraz produktów przetworzonych. Nic dziwnego, że po sutym posiłku zazwyczaj odczuwałam tak wielką ochotę na słodycze, że nie pozostawało mi nic innego jak zagryzienie obiadu tabliczką czekolady. I tak przez kilka lat beztrosko żyłam sobie na takiej diecie, dodatkowo często jedząc na mieście, bez żadnych większych konsekwencji.

Pierwsze problemy pojawiły się, kiedy w przeciągu jednego miesiąca, w dodatku przed ślubem, dopadło mnie dwa razy z rzędu coś, co wyglądało na dwie straszliwe grypy żołądkowe. Schudłam z moich standardowych 51 kg do 47. Sukienka ślubna wisiała na mnie jak worek. Od tamtej pory zaczęłam mieć stopniowo coraz większe problemy gastryczne. Po wielu produktach takich jak słodycze, czy smażone jedzenie czułam się jakby mi ktoś zdarł skórę z żołądka. Po jakimś czasie zaczęły pojawiać się po zjedzeniu posiłku (zwłaszcza poza domem) ostre bóle brzucha, które kończyły się szybkim sprintem do toalety. Kilka razy zdarzyło mi się to z dala od łazienki i wtedy na prawdę cierpiałam straszne męki.

W 2012 roku sytuacja znacznie się pogorszyła. Często rano budziłam się napuchnięta z tępym bólem brzucha, w którym coś przeraźliwie bulgotało. Powoli zaczynałam bać się cokolwiek jeść i dostawałam napadów paniki na myśl, że mam spożyć jakiś posiłek poza domem. Kiedyś sporo podróżowałam i uwielbiałam to. Jednak wraz z nasilaniem się moich problemów gastrycznych, proporcjonalnie zaczęła spadać ilość nawet jednodniowych wyjazdów. Każdorazowe wyjście do restauracji było dla mnie męka fizyczną i psychiczną. Starałam się ich unikać. Czasem najchętniej zamknęłabym się w domu i nigdzie nie ruszała. Miałam wrażenie, że życie przelatuje mi koło nosa, a ja z niego nie mam siły korzystać.

Oczywiście zaczęłam pielgrzymki od jednego specjalisty do drugiego. Odwiedziłam kilku gastrologów, poddałam się wielu nieprzyjemnym oraz kosztownym badaniom. Jednak nic nie wykryto. Lekarze przepisywali mi coraz większe ilości różnych medykamentów, niektórzy “życzliwi” sugerowali problemy z głową, a ja traciłam siły i ochotę do aktywnego uczestniczenia w codziennym życiu.  Najchętniej leżałabym pod kocem i przesypiała cały dzień. Poprawa samopoczucia i powrót do normalnego funkcjonowania stały się moją misją.

Hashimoto a zdrowy styl życia

Hashimoto a zdrowy styl życia

Najważniejsze, to zacząć działać

Pierwsze co zrobiłam, to zwolniłam tempo mojego życia. Zaczęłam na własną rękę poszukiwać informacji na temat moich dolegliwości, a także wpływie odżywiania na samopoczucie i zdrowie. Zaczęłam na własną rękę robić sobie różne badania i dociekać co tak na prawdę mi jest. Tylko dzięki swojemu uporowi, cierpliwości oraz dociekliwości po wielu miesiącach, a w sumie nawet latach doszłam do tego, że mam chorobę Hashimoto, niesamowitą nietolerancję jajek kurzych, a także źle wpływa na mnie laktoza (żaden gastrolog na to nie wpadł). Poza tym okazało się, że mam bardzo zaawansowaną anemię z powodu permanentnego niedoboru żelaza, niedoczynność tarczycy, początki insulinooporności, a także spory niedobór witaminy D. Niezła kolekcja, prawda?

Dużo czasu zajęło mi zanim do tego wszystkiego doszłam, ponieważ działałam w zasadzie po omacku. Miałam za wskazówki strzępki informacji, które wyczytałam w książkach, artykułach, zdobywałam na szkoleniach, czy podczas wizyty u dietetyka. W pewnym momencie zapragnęłam wszystko to poskładać sobie w jedną logiczną całość, a także dowiedzieć się czegoś więcej na temat zdrowego odżywiania się. W związku z tym zapisałam się do Akademii Dietetyki. Najpierw uczęszczałam na kurs pierwszego stopnia, podczas którego zdobyłam podstawowe informacje z zakresu prawidłowego odżywiania się, chorób dietozależnych oraz układania jadłospisów. Wiele z nich było bardzo przydatnych i praktycznych, dlatego natychmiast wdrożyłam je w swoje codzienne życie. Po ukończeniu kursu było mi mało, więc od razu zapisałam się na stopień zaawansowany, który przygotowywał do zawodu dietetyka i kończył się państwowym egzaminem.

Kiedy zmieniłam mój sposób odżywiania się i wprowadziłam aktywność fizyczną do mojego rozkładu dnia, to stopniowo zaczęłam odczuwać pozytywne zmiany. Uporałam się z moją anemią, zaczął wzrastać poziom witaminy D, uspokoił się brzuch oraz żołądek. Czułam się coraz lepiej. Wróciła energia i dobry nastrój. Poprawił się stan cery, włosów oraz paznokci. Zniknęły stany depresyjne i wieczne zmęczenie. Obecnie uwielbiam wyszukiwać nowe produkty w sklepach, łączyć je ze sobą w przepyszne potrawy. Jestem coraz bardziej świadoma tego jak dobra jakościowo żywność oraz regularne zajęcia jogi, aerobiku, spacery, a także jazda na rowerze wspaniale wpływają na moje dobre samopoczucie. Pomagają mi zachować szczupłą sylwetkę, sprawiają, że mam energię do pracy, nauki, życia, a także pomagania innym.

Hashimoto a zdrowy styl życia

Tak się wkręciłam w temat zdrowego stylu życia, że postanowiłam dalej edukować się w tym zakresie. Zapisałam się na studia podyplomowe na kierunek psychodietetyka. Ta decyzja, to był strzał w dziesiątkę. Dzięki tym studiom powtórzyłam, uzupełniłam i uporządkowałam swoją dotychczasową wiedzę, a także wpadłam na pewien pomysł. Doszłam do wniosku, że przecież jest wiele takich osób jak ja, które od lat cierpią na jakieś schorzenia gastryczne lub zmagają się z nadprogramowymi kilogramami, wiecznym zmęczeniem. Przecież mogłabym z nimi podzielić się moją wiedzą oraz doświadczeniem, aby nie musiały jak jak w długi oraz mozolny sposób metodą prób i błędów dochodzić do tego wszystkiego do czego ja w końcu doszłam.

Zatem jeśli Ty też chciałabyś odzyskać utraconą dawno energię i radość życia, poczuć się dobrze we własnym ciele, a nawet pozbyć kilku zbędnych kilogramów, to nie musisz tak jak ja dochodzić latami do tego, co należy zrobić. Wystarczy, że zgłosisz się do mnie na bezpłatną konsultację i razem ustalimy dalszy plan działania. Jeśli chcesz się dowiedzieć na ten temat więcej, to zapraszam Cię na stronę Bezpłatnej Konsultacji.