Hashimoto a zdrowy styl życia

Hashimoto a zdrowy styl życia

Hashimoto a zdrowy styl życia

Kiedy w 2012 roku zdiagnozowano u mnie chorobę Hashimoto, to postanowiłam zrobić wszystko co w mojej mocy, aby znowu poczuć się dobrze, poprawić swoje wyniki i przede wszystkim odzyskać radość życia. Dzisiaj chciałabym napisać o tym jak tego dokonałam. 

Niepokojące symptomy

Jeszcze kilka lat temu myślałam, że jestem najbardziej pesymistyczną, leniwą i nerwową osobą pod słońcem. Na palcach jednej ręki mogłabym policzyć dni, w których czułam radość. Każda drobnostka urastała do rozmiarów wielkiego problemu.  Zepsuty komputer, podniesienie czynszu, czy nawet czyjeś krzywe spojrzenie potrafiły wpędzić mnie w czarną rozpacz i doprowadzić do płaczu.

Ponad to przez większość roku non stop było mi zimno, dopiero latem przy temperaturze około 25 stopni lub wyższej (czyli w niewielką ilość dni) zaczynało mi być względnie ciepło. Głównie marzły mi stopy oraz dłonie. Włosy wypadały z głowy garściami, a skóra oraz śluzówki wysychały na wiór. Każda bardziej nerwowa sytuacja w pracy, czy w domu doprowadzała mnie do wybuchów gniewu, który był nieproporcjonalnie wielki do danego wydarzenia.

Najgorsze jednak było poczucie beznadziejności i tego, że cały świat jest przeciwko mnie. Ulubioną formą spędzania weekendów było leżenie pod kocykiem z książką. Musiałam odcinać się od reszty świata, żeby wreszcie wypocząć i z nikim nie rozmawiać. Jednak mogłabym spać przez 3 dni pod rząd, a wciąż czułabym się zmęczona, wręcz wyczerpana. Czasem rano otwierałam oczy nie mając siły dźwignąć się z łóżka i iść do pracy. Kiedy myślałam o zadaniach, które muszę zrealizować w danym dniu, po prostu wiedziałam, że nie dam rady ich wykonać, że to za dużo jak dla mnie.

Do tego wszystkiego doszły też problemy gastryczne. Pierwsze pojawiły się, kiedy w przeciągu jednego miesiąca, w dodatku przed ślubem, dopadło mnie dwa razy z rzędu coś, co wyglądało na grypę żołądkową. W krótkim czasie schudłam z moich standardowych 51 kg do 47. Sukienka ślubna wisiała na mnie jak worek. Od tamtej pory zaczęłam mieć stopniowo coraz większe problemy gastryczne. Po wielu produktach takich jak słodycze, czy smażone jedzenie czułam się jakby mi ktoś zdarł skórę z żołądka. Po jakimś czasie zaczęły pojawiać się po zjedzeniu posiłku (zwłaszcza poza domem) ostre bóle brzucha, które kończyły się szybkim sprintem do toalety. Kilka razy zdarzyło mi się to z dala od łazienki i wtedy na prawdę cierpiałam straszne męki.

Z czasem sytuacja znacznie się pogorszyła. Często rano budziłam się napuchnięta z tępym bólem brzucha, w którym coś przeraźliwie bulgotało. Powoli zaczynałam bać się cokolwiek jeść. Dostawałam napadów paniki na myśl, że mam spożyć jakiś posiłek poza domem. Kiedyś sporo podróżowałam i uwielbiałam to. Jednak wraz z nasilaniem się moich problemów gastrycznych, proporcjonalnie zaczęła spadać ilość nawet jednodniowych wyjazdów. Każdorazowe wyjście do restauracji było dla mnie męką fizyczną, a także psychiczną. Starałam się ich unikać. Czasem najchętniej zamknęłabym się w domu i nigdzie nie ruszała. Miałam wrażenie, że życie przelatuje mi koło nosa, a ja z niego nie mam siły, ani odwagi korzystać.

Oczywiście zaczęłam pielgrzymki od jednego specjalisty do drugiego. Odwiedziłam kilku gastrologów, poddałam się wielu nieprzyjemnym oraz kosztownym badaniom. Jednak nic nie wykryto. Lekarze przepisywali mi coraz większe ilości różnych medykamentów. Niektórzy “życzliwi” sugerowali problemy z głową, a ja traciłam siły i ochotę do aktywnego uczestniczenia w codziennym życiu.  Najchętniej leżałabym pod kocem i przesypiała cały dzień. Poprawa samopoczucia i powrót do normalnego funkcjonowania stały się moim życiowym priorytetem.

Hashimoto a zdrowy styl życia

Hashimoto a zdrowy styl życia

Najważniejsze, to zacząć działać

Pierwsze co zrobiłam, to zwolniłam tempo mojego życia. Następnie zaczęłam na własną rękę poszukiwać informacji na temat moich dolegliwości, a także wpływie odżywiania na samopoczucie i zdrowie. Tylko dzięki swojemu uporowi, cierpliwości oraz dociekliwości po wielu miesiącach, a w sumie nawet latach doszłam do tego, że mam chorobę Hashimoto. Ponadto niesamowitą nietolerancję jajek kurzych, a także źle wpływa na mnie laktoza (żaden gastrolog na to nie wpadł). Poza tym okazało się, że mam bardzo zaawansowaną anemię z powodu permanentnego niedoboru żelaza, niedoczynność tarczycy, początki insulinooporności, a także spory niedobór witaminy D.

Dużo czasu zajęło mi zanim do tego wszystkiego doszłam, ponieważ działałam w zasadzie po omacku. Miałam za wskazówki strzępki informacji, które wyczytałam w książkach, artykułach, zdobywałam na szkoleniach. W pewnym momencie zapragnęłam wszystko to poskładać sobie w jedną logiczną całość, a także dowiedzieć się czegoś więcej na temat zdrowego odżywiania. W związku z tym zapisałam się do Akademii Dietetyki. Najpierw uczęszczałam na kurs pierwszego stopnia, podczas którego zdobyłam podstawowe informacje z zakresu prawidłowego odżywiania się, chorób dietozależnych oraz układania jadłospisów. Wiele z nich było bardzo przydatnych i praktycznych, dlatego natychmiast wdrożyłam je w swoje codzienne życie. Po ukończeniu kursu było mi mało, więc od razu zapisałam się na stopień zaawansowany, który przygotowywał do zawodu dietetyka i kończył się państwowym egzaminem.

Kiedy zmieniłam mój sposób odżywiania i wprowadziłam aktywność fizyczną do mojego rozkładu dnia, to stopniowo zaczęłam odczuwać pozytywne zmiany. Uporałam się z anemią, zaczął wzrastać poziom witaminy D, uspokoił się brzuch oraz żołądek. Czułam się coraz lepiej. Wróciła energia i dobry nastrój. Poprawił się stan cery, włosów oraz paznokci. Zniknęły stany depresyjne oraz wieczne zmęczenie. Obecnie uwielbiam wyszukiwać nowe produkty w sklepach, łączyć je ze sobą w przepyszne potrawy. Jestem coraz bardziej świadoma tego jak dobra jakościowo żywność oraz regularne zajęcia jogi, aerobiku, spacery, a także jazda na rowerze wspaniale wpływają na moje dobre samopoczucie. Pomagają mi zachować szczupłą sylwetkę, sprawiają, że mam energię do pracy, nauki, życia, a także pomagania innym.

Hashimoto a zdrowy styl życia

Tak zafascynowałam się tematyką zdrowego stylu życia, że postanowiłam dalej edukować się w tym kierunku. Po ukończeniu Akademii Dietetyki zapisałam się na studia podyplomowe o kierunku Psychodietetyka. Dzięki swojemu uporowi, determinacji oraz zdobytej wiedzy mam lepsze wyniki. Znów mogę cieszyć się dobrym samopoczuciem, a przede wszystkim życiem. Doszłam też do wniosku, że przecież jest wiele takich osób jak ja, które od lat cierpią na chorobę Hashimoto, schorzenia gastryczne lub zmagają się z nadprogramowymi kilogramami. Chciałabym  podzielić się z nimi moją wiedzą oraz doświadczeniem, aby nie musiały jak jak w długi oraz mozolny sposób metodą prób i błędów dochodzić do tego wszystkiego do czego ja w końcu doszłam.

Zatem jeśli Ty też chciałabyś odzyskać utraconą dawno energię i radość życia, poczuć się dobrze we własnym ciele, a nawet pozbyć kilku zbędnych kilogramów, to nie musisz tak jak ja dochodzić latami do tego, co należy zrobić. Wystarczy, że zgłosisz się do mnie na bezpłatną konsultację i razem ustalimy dalszy plan działania.