Rzeczy których nie toleruję

rzeczy których nie toleruję

Rzeczy których nie toleruję

Ostatnio doszłam do wniosku, że na moim blogu bardzo dużo piszę na temat tego jak rozpocząć zdrowy tryb życia, co warto jeść, czego unikać. Jednak do tej pory chyba nigdy nie wspomniałam o tym, jak w ogóle do tego doszło, że zaczęłam interesować się właściwym odżywianiem. A przyznaję, że moje początki były dość dramatyczne.

Jeśli sądzisz, że od zawsze zdrowo się odżywiam, to grubo się mylisz. Gdybyś zobaczyła, co jadłam jeszcze z 10 lat temu, to złapałabyś się za głowę. Praca biurowa wysysała ze mnie moją całą życiową energię. Nie miałam już siły na myślenie o tym, co będę jeść. Zatem kiedy żołądek o określonych porach dnia domagał się paliwa, to ja mu go dostarczałam. Odbywało się to w najszybszy oraz najprostszy z możliwych sposobów. Kidy szłam na zakupy spożywcze, to mój wózek wypełniały głównie hurtowe ilości makaronu (o zgrozo pszennego). Znajdowały się w nim też różnorodne sosy z papierka, słoika, a także zupy typu gorący kubek, czy mój ulubiony rosół z niteczkami.

Ze względu na to, że zapychałam się produktami pszennymi, mocno przetworzonymi, w skład których wchodził biały cukier, to non stop miałam niesamowitą ochotę na słodkie. Zatem takie chemiczne obiadki najczęściej zagryzałam moją ulubioną czekoladą toffi Wedla, żeby uśmierzyć ssanie. A że praca w banku, a następnie w firmie paliwowej była bardzo, ale to bardzo stresująca, to miałam też mój stały zestaw relaksujący. Było to jedno lub w cięższe dni dwa piwka Redds o smaku jabłkowym. Ponadto paczka Kinderów oraz paluszki Lajkonika. Co powiesz na to? Pewnie czytasz i się oblizujesz ze smakiem;).

Skutki złego odżywiania

Przez kilka lat takie odżywianie przebiegało całkiem sprawnie bez żadnych większych zakłóceń. Problemy zaczęły się podczas wakacyjnego wyjazdu nad morze. W pierwszy dzień po zjedzeniu smażonej ryby w panierce rozpoczęły się moje wieloletnie problemy gastryczne. Zaczęło się od bólów i pieczenia żołądka. Potem z miesiąca na miesiąc było coraz gorzej. Doszło do tego, że minimum raz na dwa tygodnie (zwłaszcza po jedzeniu poza domem) miałam ostre bóle i skurcze z prawej strony pod żołądkiem.

Wielokrotnie miałam sytuację, kiedy musiałam biec do najbliższej toalety na sygnale zastanawiając się, czy aby zdążę. Kiedy wychodząc z domu zapomniałam wsadzić do torebki Laremid (jedyny lek który po około 10 minutach uśmierzał mój ból i zatrzymywał atak), to potrafiłam specjalnie wracać się po niego do domu lub szybciutko biec do najbliższej apteki, żeby go kupić. Zaczęłam bać się jeść nie tylko w restauracjach, ale nawet odwiedzając kogoś z rodziny, czy znajomych. Kiedyś uwielbiałam podróżować, ale powoli zaczęłam obawiać się nawet jednodniowych wypadów poza miasto. Także sytuacja stała się dość nieciekawa. Panikowałam nawet na widok herbaty, której do tej pory nie przetestowałam.

Oczywiście zaczęłam pielgrzymki po lekarzach. Na pierwszy ogień poszedł rodzinny. Skończyłam na różnych gastrologach. Wykonałam wszelkie badania łącznie z gastroskopią, kolonoskopią oraz USG jamy brzusznej. I nic. Wszystko idealnie. Zaczęłam słyszeć opinie, że coś jest nie tak z moją głową, a nie brzuchem. Oczywiście takie komentarze bardzo mnie wkurzały i pogłębiały moje cierpienie. Byłam załamana, że nie mogę odkryć źródła moich problemów.

W związku z tymi wszystkimi doświadczeniami zaczęłam bardzo interesować się zdrowym odżywianiem. Dużo czytałam o różnych dolegliwościach układu pokarmowego. Zapisałam się nawet do Akademii Dietetyki, żeby zdobyć fachową wiedzę, która miałam nadzieję pomoże mi rozwikłać tajemnicę moich dolegliwości. W tym czasie byłam zmaltretowana i wycieńczona częstymi atakami oraz bólami nie tylko fizycznie, ale też psychicznie. Stwierdziłam, że muszę sama w jakiś sposób dojść do tego co się ze mną dzieje, bo jak widać nikt inny nie jest w stanie mi pomóc.

Rzeczy których nie toleruję

W końcu ponad dwa lata temu w jakimś czasopiśmie przeczytałam artykuł na temat nietolerancji pokarmowych oraz o testach, które można zrobić, żeby je wykryć. Bardzo mnie ta informacja zainteresowała, więc zaczęłam sprawdzać, czy jest możliwość wykonania ich w moim mieście. Okazało się, że tak, ale były dość kosztowne. Jednak po namyśle stwierdziłam, że zdrowie jest najważniejsze, zatem zdecydowałam się na nie. Ze względu na wysoką cenę zrobiłam obkrojoną wersję. W związku z tym nie miałam okazji sprawdzić wszystkich lub większości składników pokarmowych, które jadam na co dzień.

Jednak z tego, co mi wyszło okazało się, że mam nietolerancję najwyższego stopnia na jajka kurze. W pierwszej chwili załamałam się, ponieważ bardzo lubię jajka. Poza tym ciężko jest ich uniknąć jedząc poza domem. Są składnikiem wielu popularnych potraw, takich jak: naleśniki, pierogi, gofry, panierka, czy ciasta. Po przemyśleniu sprawy na spokojnie odetchnęłam z ulgą. Wreszcie odkryłam sprawcę moich cierpień i to było najważniejsze.

Od tamtej pory całkowicie wyeliminowałam jajka kurze z mojej diety. Kilka razy próbowałam do nich wrócić, ale za każdym razem kończyło się to negatywną reakcją ze strony mojego organizmu. Jednak na co dzień z powodzeniem zastępuję je jajkami przepiórczymi, które mi nie szkodzą. W zasadzie mogę używać ich jako zastępnika we wszystkich potrawach. Tylko oczywiście wychodzi to drożej.

Objawy nietolerancji pokarmowej

rzeczy których nie toleruję

Rzeczy których nie toleruję

Jestem bardzo zadowolona, że zdecydowałam się na te badania, ponieważ wykrycie na własną rękę nietolerancji pokarmowej jest niezmiernie trudne. Jej symptomy są podobne do wielu innych dolegliwości, takich jak na przykład zatrucie pokarmowe, alergia, czy zwykła niestrawność.  Najczęściej objawia się w postaci biegunki, wzdęcia, zaparcia, a nawet wymiotów. Oprócz tego mogą też występować zmiany skórne, bóle stawów oraz mięśni, a także przybieranie na wadze i problemy z chudnięciem. Dolegliwość ta wpływa również na psychikę. Osoba cierpiąca na nietolerancję pokarmową może mieć stany depresyjne oraz być rozdrażniona.

Najgorsze jest to, że objawy bardzo często nie występują od razu po zjedzeniu nietolerowanego produktu, lecz po kilku lub nawet kilkunastu godzinach. Zdarzało się tak, że przykładowo jadłam jajka na miękko w poniedziałek na śniadanie, a dostawałam bólu brzucha i rozwolnienie dopiero we wtorek po obiedzie. Wręcz niemożliwością było, żebym po takim upływie czasu skojarzyła, co tak na prawdę mi zaszkodziło.

Myślę, że przez lata jedzenia rzeczy których nie toleruję spustoszyłam organizm. Obecnie mój układ pokarmowy jest bardzo wydelikacony i źle znosi wiele produktów. Źle się czuję po zjedzeniu wędzonych ryb, ciężkich wędlin, czy nawet ciężkostrawnych warzyw takich jak cebula, czosnek, por, papryka, czy ogórek. Szkodzą mi też ostre przyprawy takie jak imbir, pieprz, czy nawet cynamon.

Proste zasady zdrowego odżywiania

Przez wiele miesięcy ustalałam metodą prób i błędów, które produkty są dla mnie korzystne. Teraz moja dieta bazuje głównie na świeżych owocach, warzywach, pełnoziarnistych zbożach (ryż, kasze, ciemne makarony, płatki oraz chleb), chudym mięsie (indyk, kurczak bez chemii), rybach morskich, nabiale (głównie z mleka koziego), nienasyconych olejach, orzechach oraz ziarnach. Wykluczyłam ze swojej diety całkowicie biały cukier, produkty z oczyszczonej pszenicy. Unikam produktów mocno przetworzonych. Nie kupuję już wędlin, tylko sama piekę mięso, a potem jem je do chleba na zimno. Zrezygnowałam całkowicie ze smakowych jogurtów, czy twarożków. Kupuję tylko naturalne i sama dodaję do nich świeże warzywa oraz owoce. Piję głównie wodę mineralna niegazowaną, a także sypaną zieloną herbatę. Moja ulubiona, to ta z dodatkiem kwiatu jaśminu. Jednak pomimo, że niespodziewane ataki bólów brzucha oraz biegunki ustały, to w mojej torebce nadal znajduje się opakowanie Laremidu na wszelki wypadek.

A Ty masz rzeczy których nie tolerujesz?