Zdrowy styl życia jest podróżą, a nie celem u jej końca

Zdrowy styl życia jest podróżą, a nie celem u jej końca

Zdrowy styl życia jest podróżą, a nie celem u jej końca

Dzisiaj chciałam podzielić się z Wami historią prawdziwego sukcesu jeśli chodzi o przemianę w myśleniu na temat odżywiania się. Jej główną bohaterką jest Kasia, która prowadzi jeden z moich ulubionych blogów Odkrywając Amerykę. Czytając jej wpisy zobaczycie, że american dream może się spełnić. Historia jej miłosnych perypetii jest tak zaskakująca i momentami nieprawdopodobna, że nie jeden hollywoodzki scenarzysta, zbił by na tej opowieści fortunę. Dzisiaj Kasia opowie nam o tym jak rozpoczęła swoją przygodę ze zdrowym stylem życia.

Eksperymenty z dietami

Kopenhaska, kapuściana, 1000 kcal, Dukana. Wydaje mi się, że w swoim życiu przetestowałam prawie wszystkie popularne diety, mimo że nigdy nie miałam prawdziwej nadwagi! Jednak jak to każdej prawdziwej kobiecie, zawsze wydawało mi się, że z trzema czy pięcioma kilogramami na wadze mniej będzie mi bardziej do twarzy.

Dlatego co chwilę próbowałam nowe sposoby na zrzucenie wagi. A ponieważ od dzieciństwa miałam awersję do sportu zawsze wybierałam diety. Oczywiście im krótsze, bardziej drastyczne, ale za to obiecujące błyskawiczne rezultaty, tym chętniej! Skłamałabym, gdybym powiedziała, że te diety na mnie swojego czasu nie działały. Owszem, gdy z jedzenia pełnego słodyczy, białego pieczywa czy fast-foodów przechodziłam na głodowe 700 kcal dziennie to efekt był widoczny gołym okiem już po tygodniu. Gdy uzyskiwałam upragnione kilka kilogramów mniej, na tapetę wracały znów zupki chińskie, dania w 5 minut, które wystarczyło zalać wodą, drożdżówki kupione w pobliskiej cukierni, hot-dogi ze stacji benzynowej, batoniki kupowane w ramach przekąski czy słodkie płatki z mlekiem. Mogłabym wymieniać tak w nieskończoność, ale na samo wspomnienie mój żołądek zaczyna się buntować! Do tego kompletna nieregularność posiłków, tłumaczona brakiem czasu i natłokiem obowiązków. Czasem jadłam dwa razy dziennie, czasem niemal co godzinę.

Oczywiście nikogo chyba nie zdziwi, że w efekcie takiej polityki kilogramy wracały, a ja po miesiącu czy dwóch robiłam kolejne podejście do kolejnej „mega skutecznej diety”. Czasem zastanawiam się, jak to możliwe, że nie doprowadziłam się wtedy do jakiejś gigantycznej nadwagi! Problem zaczął się po 25 roku życia mój metabolizm znacznie zwolnił. Myślę, że nie tylko ze względu na wiek, ale także w efekcie wszystkich „diet cud” i ton niezdrowego jedzenia pomiędzy jedną dietą a drugą. Cudowne diety przestały być tak skuteczne jak kiedyś. Coraz więcej tłuszczyku zaczęło odkładać się w dolnych partiach mojego ciała, a ja musiałam zaakceptować te kilka kilogramów na wadze więcej.

Wielki przełom w myśleniu

Zdrowy styl życia jest podróżą, a nie celem u jej końca

Zdrowy styl życia jest podróżą, a nie celem u jej końca

Przełomem w moim żywieniu był… wyjazd do USA. Wiem, to paradoks. Jednak swoje podejście do żywienia oraz styl życia naprawdę zmieniłam dopiero po wyjeździe do kraju słynącego z fast-foodów i otyłych ludzi. Ja na szczęście trafiłam na osoby, które mogłyby stanowić żywe zaprzeczenie amerykańskich stereotypów! Takich żywieniowych freaków nie widziałam w całym moim życiu. Nie tylko byli totalnie zakręceni na punkcie zdrowego żywienia, to jeszcze byli zapalonymi sportowcami. Obcując z nimi na co dzień powoli i ja zaczęłam zwracać większą uwagę na to, co jem. Miałam okazję spróbować różnego rodzaju „nowinek” żywieniowych. Zaczęłam analizować składy produktów. Ograniczyłam znacznie jedzenie cukru i przetworzonego jedzenia.

Mogę powiedzieć, że moja świadomość na temat odżywania oraz jego wpływu na zdrowie wzrosła o 100%. Co więcej, ku wielkiemu zdziwieniu mojej rodziny, a chyba też wszystkich znajomych – zaczęłam biegać! Najważniejsze było jednak, że wreszcie zrozumiałam, że krótkie, głodówkowe diety to droga donikąd. Nie ma takiej diety, która zapewni utrzymanie wagi po powrocie do złych nawyków! Jedynym rozwiązaniem jest stała zmiana stylu życia na zdrowy.

Zdrowy styl życia

Zdrowy styl życia jest podróżą, a nie celem u jej końca

Zdrowy styl życia jest podróżą, a nie celem u jej końca

Kiedyś nie umiałam wyobrazić sobie życia bez gotowców i pożeranych codziennie słodyczy. Dziś nie wyobrażam sobie ciągłego wcinania „zapychaczy” i naszpikowanego chemią jedzenia. Zdrowe jedzenie nie musi przecież oznaczać chudej piersi z kurczaka bez soli, gotowanej na parze, suchego ryżu i listka sałaty! Zdrowe jedzenie może oznaczać tysiące kombinacji z naturalnych, pełnowartościowych składników, które sprawią, że zupełnie nie będziemy mieć ochoty na dawne, niezdrowe przekąski. A nawet jeśli od czasu do czasu zdarzy nam się zjeść batonika, czy kawałek pizzy, to przecież nic takiego póki takie okazjonalne grzeszki nie zmienią się w codzienny nawyk.

W chwili obecnej jestem bardzo zadowolona ze swojej diety i uważam, że jem zdrowo. Mój koszyk w markecie, co tydzień wypełnia się w większości świeżymi warzywami i owocami. Nie wyobrażam sobie dnia bez porannego smoothie czy pysznej sałatki w trakcie lunchu. Zdrowe nawyki żywieniowe wspomagam też ćwiczeniami. Nie zapałałam nagle miłością do sportu, ale satysfakcja po przebiegnięciu 10 km podczas ulicznego biegu bywa olbrzymia (zwłaszcza, że w dawnych czasach ciężko było mi przebiec chociażby kilometr!). Nie mam idealnej figury, ale staram się cały czas pracować nad swoim ciałem. W końcu zdrowy styl życia jest podróżą, a nie celem u jej końca.